Jak poinformowano w komunikacie opublikowanym przez UFC, brazylijski zawodnik MMA Allan Nascimento zmarł w wieku 34 lat. Według organizacji sportowiec został znaleziony nieprzytomny w poniedziałkowy poranek po prawdopodobnym zawale serca, którego doznał podczas snu.
Nascimento od 2021 roku występował w UFC i stoczył dla organizacji sześć walk. Jego ostatni pojedynek odbył się w czerwcu, kiedy po niejednogłośnej decyzji sędziów przegrał z Mitchem Raposo. W całej karierze zanotował bilans 22 zwycięstw i siedmiu porażek, a w UFC wygrał cztery z sześciu pojedynków, pisze Bytow24.
UFC potwierdziło śmierć brazylijskiego zawodnika
Organizacja przekazała, że mimo natychmiastowej interwencji służb medycznych nie udało się uratować życia zawodnika.
W oficjalnym komunikacie UFC napisano:
„Pomimo wysiłków zespołu medycznego, który przybył na miejsce, stwierdzono zgon. Nasze myśli i najszczersze kondolencje kierujemy do rodziny Allana, jego przyjaciół, kolegów z drużyny i wszystkich bliskich w tym niezwykle trudnym czasie.”
Środowisko MMA żegna Allana Nascimento
Allan Nascimento trenował w akademii Chute Boxe pod okiem Diego Limy. Był również partnerem treningowym byłego mistrza UFC Charlesa Oliveiry oraz zawodnika Elvesa Brenera.
Charles Oliveira pożegnał przyjaciela we wpisie opublikowanym w mediach społecznościowych.
„Dziś straciłem brata, którego dał mi świat sportów walki. Dziękuję, że zawsze byłeś obok mnie, za wspólne treningi i chwile spędzone razem. Jestem wdzięczny, że mogłem mieć cię przy sobie. Kocham cię, jesteś legendą.”
Swoje wspomnienie opublikował również Elves Brener.
„Dziękuję za tę wspaniałą drogę, bracie. Zawsze byłeś niezwykłym człowiekiem, a dziś jest bardzo smutny dzień dla całej rodziny Chute Boxe. Na zawsze pozostaniesz w moim sercu, mistrzu.”
Także klub Chute Boxe oddał hołd swojemu zawodnikowi.
„Straciliśmy wojownika, przyjaciela, oddanego zawodnika i wyjątkowego człowieka. Allan inspirował swoją determinacją, pokorą, szacunkiem i duchem walki. Twoje imię, historia i dziedzictwo pozostaną z nami na zawsze.”
Przypomnijmy, że wcześniej o tym pisaliśmy w materiale o śmierci australijskiej biegaczki Natashy Ward i reakcjach lekkoatletycznego środowiska.