Jak informuje CBS News, w Belfaście doszło do brutalnego ataku nożem, po którym w mieście zaczęły się antyimigracyjne protesty i zamieszki. Policja Irlandii Północnej zatrzymała mężczyznę podejrzanego o usiłowanie zabójstwa, a sprawa natychmiast wywołała duże napięcie społeczne.
Według policji podejrzany to obywatel Sudanu w wieku około 30 lat. Funkcjonariusze początkowo przekazywali inne informacje o jego pochodzeniu, ale później doprecyzowali dane. Śledczy sprawdzają motyw ataku, status migracyjny zatrzymanego oraz okoliczności jego pobytu w Irlandii Północnej, pisze Bytow24.
Brutalny atak w Belfaście. Policja znalazła nóż kuchenny
Do ataku doszło w północnym Belfaście. Według informacji przekazanych przez policję na miejscu znaleziono nóż kuchenny, a poszkodowany mężczyzna trafił do lokalnego szpitala w ciężkim stanie. Ofiara ma ponad 40 lat i doznała poważnych ran twarzy, oczu, szyi oraz pleców.
W sieci szybko zaczęło krążyć nagranie ze zdarzenia. Policja i politycy apelowali jednak, aby go nie udostępniać, bo jego drastyczny charakter może ponownie traumatyzować osoby związane ze sprawą. Z relacji przywoływanych przez CBS News wynika, że kilku świadków interweniowało przed przyjazdem funkcjonariuszy i pomogło obezwładnić napastnika.
Premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer nazwał atak „przerażającym” i „odrażającym”. Podkreślił też, że nie ma zgody na przemoc na ulicach.
Szef brytyjskiego rządu odniósł się do zdarzenia i podziękował osobom, które zareagowały na miejscu:
„Nie mam absolutnie żadnej tolerancji dla odrażających scen przemocy takich jak ta na naszych ulicach. Moje myśli są przede wszystkim z ofiarą i dziękuję służbom ratunkowym, w tym członkom społeczeństwa, którzy interweniowali”.
Po ataku wybuchły antyimigracyjne protesty
Po rozpowszechnieniu informacji o ataku w internecie zaczęły pojawiać się wezwania do protestów przeciwko imigracji. We wtorek wieczorem w różnych częściach Belfastu zebrały się setki osób, a część uczestników miała zasłonięte twarze.
Sytuacja szybko wymknęła się spod kontroli. Według dziennikarzy AFP, na których powołuje się CBS News, w mieście podpalono autobus oraz inne pojazdy, blokowano drogi, a nad Belfastem unosił się dym. Nad miastem krążyły policyjne śmigłowce, a służby jeszcze przed eskalacją wydarzeń wzywały mieszkańców do spokoju.
Policja podkreśla, że rozumie silne emocje po ataku, ale ostrzega, że gniew nie może przeradzać się w przemoc. Funkcjonariusze wskazują też, że śledztwo dopiero się rozpoczęło, dlatego rozpowszechnianie niepotwierdzonych informacji może dodatkowo zaostrzać sytuację.
Co wiadomo o podejrzanym
Policja Irlandii Północnej podała, że zatrzymany to mężczyzna w wieku około 30 lat, obywatel Sudanu. Jest podejrzany o usiłowanie zabójstwa. Funkcjonariusze przekazali, że wstępnie nie mają informacji, które wskazywałyby na terrorystyczny charakter zdarzenia.
Zastępca głównego komendanta Ryan Henderson poinformował, że policja prowadzi śledztwo w sprawie motywu ataku. Zaznaczył, że incydent wywołał ogromny niepokój wśród mieszkańców.
Przedstawiciel policji opisał skalę wstrząsu, jaki wywołało zdarzenie:
„Rozpoczęliśmy dochodzenie, aby ustalić motyw. Ten brutalny atak wywołał wstrząs w społeczności i spowodował realne zaniepokojenie”.
Henderson odniósł się także do pytań o ewentualny motyw terrorystyczny. Policja nie potwierdza takiej wersji na obecnym etapie.
Funkcjonariusz wyjaśnił, że śledczy nie mają teraz danych, które potwierdzałyby taki kierunek sprawy:
„Na tym etapie nie mamy informacji sugerujących, że był to incydent związany z terroryzmem”.
Status migracyjny zatrzymanego pod lupą
Jednym z głównych tematów po ataku stał się status migracyjny podejrzanego. Deputowany Gavin Robinson z Demokratycznej Partii Unionistycznej powiedział w brytyjskim parlamencie, że zatrzymany miał przebywać w Wielkiej Brytanii na pięcioletniej wizie.
Policja przekazała, że rozmawiała z przedstawicielami brytyjskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Według wstępnych ustaleń mężczyzna miał otrzymać prawo pobytu w Irlandii Północnej. Szczegóły mają zostać formalnie potwierdzone przez resort.
Ryan Henderson zaznaczył, że policja wie o spekulacjach dotyczących podejrzanego i jego statusu pobytowego:
„Jestem świadomy spekulacji dotyczących statusu imigracyjnego podejrzanego”.
Według informacji przytoczonych przez CBS News, mężczyzna miał przybyć do Irlandii Północnej z Dublina, a następnie uzyskać zgodę na pozostanie w tym regionie Wielkiej Brytanii. Brytyjskie władze mają doprecyzować wszystkie szczegóły w kolejnych dniach.
Politycy apelują o spokój po zamieszkach
Liderzy pięciu głównych partii politycznych Irlandii Północnej wydali wspólne oświadczenie, w którym potępili atak i zaapelowali, by nie dopuścić do dalszej eskalacji. Ich zdaniem sprawą powinny zająć się organy ścigania i wymiar sprawiedliwości.
Politycy podkreślili, że brutalność nie może prowadzić do kolejnej fali przemocy:
„W naszym społeczeństwie nie ma miejsca na tego rodzaju brutalność. Wzywamy do spokoju i do pozostawienia przestrzeni wymiarowi sprawiedliwości, aby mógł wykonać swoją pracę”.
Gavin Robinson ocenił natomiast, że wydarzenia w Belfaście będą miały poważne konsekwencje dla relacji społecznych w Irlandii Północnej. Jego wypowiedź padła w czasie, gdy w mieście trwały protesty, a policja próbowała opanować sytuację.
Deputowany mówił o możliwych skutkach zdarzenia dla lokalnych społeczności:
„To, co wydarzyło się ostatniej nocy, będzie miało głębokie konsekwencje dla spójności społecznej w tym kraju”.
Policja ostrzega przed dalszą eskalacją
Funkcjonariusze przyznają, że wiedzieli o wezwaniach do protestów w różnych miejscach Irlandii Północnej. Ryan Henderson mówił, że ludzie mogą czuć strach, gniew i niepokój po próbie zabójstwa, ale apelował, aby nie odpowiadać przemocą.
Policja zwróciła się do mieszkańców z apelem o zachowanie spokoju:
„Rozumiem, że wczorajsza próba zabójstwa może wywołać u ludzi różne emocje, od strachu po gniew”.
Śledztwo w sprawie ataku trwa. Policja bada, co dokładnie doprowadziło do zdarzenia, potwierdza dane dotyczące podejrzanego i próbuje zapobiec dalszym zamieszkom. Władze podkreślają, że kluczowe jest teraz ustalenie faktów, a nie eskalowanie napięcia w oparciu o nagrania i komentarze z sieci.
Przypominamy, wcześniej pisaliśmy o zaostrzeniu ochrony Władimira Putina po śmierci ajatollaha Alego Chameneiego.