Jak informuje Sky Sports, sobotnie mecze Premier League zapowiadają się wyjątkowo interesująco. Najwięcej emocji wzbudza starcie Aston Villi z Nottingham Forest, które może potwierdzić dominację gospodarzy lub przynieść długo oczekiwane przełamanie gości, pisze Bytow24.
Podopieczni Unaia Emery’ego od miesięcy nie przegrali na własnym stadionie, budując serię dziesięciu zwycięstw z rzędu. Nottingham Forest natomiast traci skuteczność i wiarę w swoje możliwości. Dla Forest będzie to mecz z gatunku „ostatniej szansy” — jeśli nie poprawią gry w ofensywie, mogą znów zakończyć weekend bez punktów.
Aston Villa – niepokonani na własnym stadionie
Aston Villa pod wodzą Emery’ego prezentuje ofensywny, szybki futbol z dużą intensywnością. Zespół imponuje pressingiem, kontrolą tempa i pewnością siebie. Każdy mecz na Villa Park to popis organizacji gry i precyzyjnych kontrataków.
„Villa jest obecnie jedną z najbardziej bezlitosnych drużyn w Premier League, szczególnie w meczach u siebie” – zauważa Sky Sports.
Emery stworzył drużynę z jasno określoną tożsamością. Ollie Watkins i Moussa Diaby regularnie trafiają do siatki, a defensywa kierowana przez Diego Carlosa i Emiliano Martineza praktycznie nie popełnia błędów. W meczu z Forest gospodarze będą dążyć do czystego konta i kolejnych trzech punktów.
Nottingham Forest – ofensywny kryzys i brak skuteczności
Forest ma problem z kreowaniem sytuacji bramkowych. Drużyna oddała zaledwie kilka celnych strzałów w ostatnich trzech spotkaniach, zdobywając tylko jednego gola. Trener stoi przed trudnym zadaniem odbudowy morale i skuteczności w ataku.
„Zespoły oparte na strukturze i dyscyplinie, takie jak Forest, potrafią się rozsypać, gdy brakuje im pewności siebie” – wskazuje Sky Sports.
Aby nawiązać walkę z Villą, Nottingham Forest musi:
- poprawić tempo rozegrania piłki;
- częściej wychodzić z kontratakami;
- zminimalizować liczbę strat w środku pola;
- wykorzystać stałe fragmenty gry.
Bez tych zmian nawet dobrze zorganizowana obrona nie wystarczy przeciwko rozpędzonym gospodarzom.
Burnley kontra Brighton – walka o powrót do formy
Drugim meczem wartym uwagi będzie starcie Burnley z Brighton. Choć Burnley nie wygrało żadnego z dziesięciu ostatnich spotkań, ostatni mecz z Newcastle dał kibicom promyk nadziei. Nowy duet ofensywny Marcus Edwards – Armando Broja wprowadził do zespołu świeżość i agresję w ataku.
„Edwards potrafi doskonale przyjmować piłkę między liniami, a Broja dzięki swojej sile potrafi rozciągnąć obronę rywala” – czytamy w analizie Sky Sports.
Brighton, mimo że uchodzi za drużynę techniczną, od sześciu meczów pozostaje bez zwycięstwa. Gra zespołu De Zerbiego stała się przewidywalna, a obrona popełnia błędy przy wysokim pressingu. Burnley ma więc realną szansę na sensację, jeśli utrzyma intensywność z ostatniego spotkania.
Wolves kontra West Ham – czas na przełamanie serii
Wolves przystępują do 20. meczu sezonu bez wygranej, ale eksperci zauważają, że drużyna zaczyna grać lepiej. W ostatnich meczach przeciwko Liverpoolowi i Manchesterowi United zaprezentowali odważniejszy styl – pressing, szybkie przejścia i zdecydowanie większą pewność siebie.
„Wolves nie wyglądają na zespół zagubiony – widać postęp i organizację w ich grze” – zaznacza Sky Sports.
West Ham natomiast prezentuje się słabo pod presją. Ich defensywa często nie radzi sobie z agresywnymi przeciwnikami. Typ ekspertów: Wolves wygrają jednym golem, prawdopodobnie 1:0.
Arsenal kontra Bournemouth – liderzy bez litości
Arsenal nie zamierza zwalniać tempa. Podopieczni Mikela Artety w sobotę zagrają z Bournemouth, które w ostatnich dwunastu spotkaniach straciło średnio ponad dwa gole na mecz. Ich gra w defensywie jest chaotyczna, a błędy indywidualne kosztują punkty.
„Bournemouth wygląda na drużynę bez planu, łatwą do rozpracowania i zbyt otwartą w obronie” – stwierdza Sky Sports.
Arsenal natomiast utrzymuje wysoką formę. Martin Ødegaard i Bukayo Saka odpowiadają za kreatywność, a Gabriel Jesus i Trossard skutecznie wykańczają akcje. Eksperci przewidują wynik 2:0 dla lidera tabeli.
Przypomnijmy, że pisaliśmy już o tym, że Jurij Szatałow został nowym trenerem Górnika Łęczna po ośmiu latach przerwy.