Jak informuje IFLScience, grupa amatorów z Dwingeloo Radio Observatory w północno-wschodniej Holandii odebrała sygnał z sondy Voyager 1 znajdującej się ponad 25 miliardów kilometrów od Ziemi. To niezwykłe osiągnięcie, biorąc pod uwagę, że NASA wykorzystuje do tego ogromne anteny Deep Space Network, pisze Bytow24.
Sonda Voyager 1 została wystrzelona w 1977 roku i od prawie pół wieku kontynuuje podróż przez Układ Słoneczny w kierunku przestrzeni międzygwiezdnej. Obecnie znajduje się w odległości 171 jednostek astronomicznych od Ziemi. To właśnie ta odległość czyni ją najdalszym obiektem stworzonym przez człowieka, z którym nadal utrzymywany jest kontakt radiowy.
Amatorzy pokonali ograniczenia sprzętu
Radioamatorzy z grupy AMSAT korzystający z radioteleskopu Dwingeloo już wcześniej rejestrowali sygnały Voyagera, jednak nigdy z tak ogromnej odległości. Poprzednia udana próba miała miejsce w 2006 roku, gdy sonda znajdowała się „zaledwie” 14,7 miliarda kilometrów od Ziemi.
Pomimo ograniczonych zasobów i mniejszej mocy anten, zespół wykorzystał precyzyjne dane orbitalne sondy, aby uwzględnić efekt Dopplera i odszukać niezwykle słaby sygnał. Dzięki temu udało się potwierdzić, że odebrane dane rzeczywiście pochodzą z Voyagera 1, którego nadajnik pracuje na częstotliwości 8,4 GHz.
Głos z obserwatorium Dwingeloo
Jednym z uczestników projektu był Thomas Telkamp, aktywny wolontariusz w historycznym radioteleskopie Dwingeloo. W trakcie wystąpienia podczas sympozjum AMSAT podkreślił, jak wyjątkowe jest to osiągnięcie:
„Przez te wszystkie lata Voyager pokonał ogromną odległość. Sygnał jest teraz znacznie słabszy niż dawniej”.
Jak wyjaśnia stacja C.A. Muller Radio Astronomy Station (CAMRAS), konieczne było zamontowanie nowej anteny, ponieważ teleskop pierwotnie nie był przystosowany do pracy na tak wysokich częstotliwościach. Mimo to amatorzy zdołali uchwycić falę radiową, której moc była miliardy razy słabsza od tej w zwykłym zegarku elektronicznym.
Koniec misji coraz bliżej
NASA stopniowo ogranicza działanie instrumentów naukowych sondy, oszczędzając energię na podtrzymanie łączności. W 2024 roku Voyager 1 przesyłał błędne dane z powodu uszkodzonej pamięci, lecz inżynierom udało się przywrócić transmisję, przełączając się na zapasowy nadajnik po raz pierwszy od 1981 roku.
Według prognoz, paliwo sondy wystarczy jeszcze na kilka lat. Po roku 2030 Voyager 1 całkowicie wyłączy systemy i stanie się cichym świadkiem ludzkiej obecności w przestrzeni międzygwiezdnej — niewidocznym, ale symbolicznym ambasadorem Ziemi.
Przypomnijmy, że pisaliśmy już o hipotezie naukowców z Harvardu dotyczącej komety 3I/Atlas i możliwego związku z początkiem życia w Układzie Słonecznym.