Jak podaje The Wall Street Journal, Rosja od początku 2026 roku zwiększa presję na Białoruś, aby mocniej wykorzystać jej terytorium w wojnie przeciwko Ukrainie. Według amerykańskich i europejskich urzędników Moskwa rozważa między innymi regularne ataki dronami z białoruskiego kierunku.
Kreml ma szukać sposobu na rozciągnięcie ukraińskiej obrony, gdy rosyjskie postępy w Donbasie wyhamowują. Białoruś może też stać się zapleczem dla działań hybrydowych przeciwko państwom NATO, pisze Bytow24.
Kreml chce zmusić Kijów do rozproszenia sił
Według ustaleń amerykańskiego dziennika Moskwa może próbować stworzyć dodatkowe ognisko napięcia na północy Ukrainy. Taki scenariusz zmusiłby Kijów do przerzucenia części rezerw z innych odcinków frontu.
Rosja nie musi od razu rozpoczynać klasycznej ofensywy z terytorium Białorusi. Bardziej prawdopodobne są działania stopniowe: uruchamianie infrastruktury dla dronów, zwiększanie obecności wojskowej i testowanie reakcji Ukrainy oraz Zachodu.
Według tych informacji obecnie nie ma potwierdzenia, że pełnoskalowy atak z Białorusi jest bliski. Ryzyko polega jednak na tym, że kraj Aleksandra Łukaszenki coraz głębiej wchodzi w rosyjski system wojenny.
Białoruś może stać się bazą dla dronów
Jednym z głównych wariantów rozważanych przez Rosję ma być regularne wykorzystywanie białoruskiego terytorium do ataków bezzałogowcami na cele w Ukrainie. Podobny kierunek Moskwa wykorzystywała już po rozpoczęciu pełnoskalowej inwazji w 2022 roku.
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski wcześniej alarmował, że na Białorusi wykryto sprzęt pomagający Rosji w uderzeniach dronami. Chodziło między innymi o stacje retransmisyjne oraz wzrost dostaw paliwa dla rosyjskiej strony.
The Wall Street Journal podaje również, że w Białorusi znajduje się rosyjska infrastruktura wojskowa, a Moskwa utrzymuje tam około 2 tysięcy żołnierzy. Dodatkowym elementem presji pozostaje obecność rosyjskiej broni taktycznej.
Moskwa naciska na Łukaszenkę pieniędzmi
Głównym narzędziem wpływu Rosji na Mińsk pozostaje zależność finansowa białoruskiego reżimu. Według rozmówców dziennika Kreml może grozić ograniczeniem wsparcia, od którego w dużej mierze zależy stabilność władzy Łukaszenki.
Istotną rolę w kontaktach z białoruskim kierownictwem ma odgrywać rosyjski ambasador Boris Gryzłow. To on, według źródeł, prowadzi znaczną część rozmów z Mińskiem i ma bezpośredni dostęp do Łukaszenki.
Dla Moskwy Białoruś jest wygodnym narzędziem nacisku nie tylko na Ukrainę, ale też na Europę. Incydenty z dronami w przestrzeni państw NATO mogłyby służyć sprawdzaniu reakcji sojuszu i osłabianiu zachodniego wsparcia dla Kijowa.
Przypomnij, że wcześniej pisaliśmy o kandydaturze Andy’ego Burnhama na premiera Wielkiej Brytanii.