Wizyta prezydenta Karola Nawrockiego na Jasnej Górze podczas XVIII Ogólnopolskiej Patriotycznej Pielgrzymki Kibiców miała być symbolicznym gestem jedności. Zgromadziła setki fanów piłki nożnej z całego kraju, jednak dwa słowa wypowiedziane przez głowę państwa wystarczyły, by wywołać polityczną burzę. Wydarzenie odbiło się szerokim echem w mediach, a dyskusja szybko przeniosła się do programu „Śniadanie Rymanowskiego”. O sporze poinformował Interia Sport, pisze Bytow24.
Prezydent RP, zgodnie z obietnicą sprzed roku, uczestniczył w uroczystościach na Jasnej Górze już jako głowa państwa. Jego przemówienie, skierowane do kibiców, miało wymiar patriotyczny i religijny. Choć wielu obserwatorów przyjęło jego słowa z uznaniem, jedno przywitanie stało się tematem ostrej politycznej wymiany zdań między przedstawicielami rządu i opozycji.
Dwa słowa, które wywołały dyskusję
Karol Nawrocki rozpoczął swoje przemówienie od słów „Czołem kibice”, na co zebrani odpowiedzieli chóralnie „Czołem Panie Prezydencie”. Nagranie z tej sceny szybko pojawiło się w sieci, a następnie zniknęło z profili Kancelarii Prezydenta. To właśnie ten gest stał się przyczyną krytyki ze strony ministra spraw wewnętrznych Marcina Kierwińskiego.
„Prezydent Nawrocki przywitał kibiców krzycząc ‘czołem kibice’. Odpowiedzieli: ‘czołem Panie Prezydencie’. Film już skasowano z profilu prezydenta. Być może było im wstyd przed żołnierzami czy policjantami… Gwardia przyboczna Prezydenta?”
– napisał minister Kierwiński w mediach społecznościowych.
Po jego wpisie sprawa stała się tematem numer jeden w studiu „Śniadania Rymanowskiego”. W programie zderzyły się opinie przedstawicieli Prawa i Sprawiedliwości, Koalicji Obywatelskiej, Konfederacji i Lewicy.
Politycy komentują gest prezydenta
Radosław Fogiel z Prawa i Sprawiedliwości bronił prezydenta, wskazując, że jego słowa były spontanicznym gestem wobec kibiców.
„Pan prezydent nie posiada gwardii przybocznej. Jest prezydentem wszystkich Polaków i wielu różnych grup społecznych, w tym również tych, którzy pasjonują się piłką nożną. Sam jest kibicem, nie ukrywa tego”
– powiedział Fogiel.
Jednocześnie odniósł się do Marcina Kierwińskiego, dodając:
„Boli pana ministra Kierwińskiego, że to środowisko nie pała może specjalną sympatią do jego ugrupowania. Wiemy, jak witany na stadionach był Donald Tusk. Wiemy również, jak za poprzednich rządów Donalda Tuska represjonowano to środowisko pod pretekstowymi zupełnie zarzutami”
– dodał poseł PiS.
Ostra odpowiedź opozycji
Z opinią Fogla nie zgodził się Robert Kropiwnicki z Koalicji Obywatelskiej, który ocenił zachowanie prezydenta jako nieodpowiednie dla głowy państwa.
„To, że prezydent zwyczajowym powitaniem, które stosuje się do policji, do wojska, do kompanii honorowej, odzywa się do kiboli w dużej mierze, jest groźne”
– tłumaczył Kropiwnicki.
Równie stanowczy był wiceminister cyfryzacji z Nowej Lewicy, Dariusz Standerski, który uznał, że reakcja Kancelarii Prezydenta mówi sama za siebie.
„Ja nie mam żadnego problemu z tym, że pan prezydent jeździ na pielgrzymki z kibicami czy z kimkolwiek innym. Natomiast, że powiedział ‘czołem kibice’… No chyba niesmak poczuła sama Kancelaria Prezydenta, bo ściągnęła ten przekaz ze swoich mediów społecznościowych. Czyli widać, że ktoś po prostu poczuł się zażenowany całą tą sytuacją”
– stwierdził Standerski.
Głos z Konfederacji: normalny gest, nie prowokacja
Odmienne zdanie przedstawił Krzysztof Bosak z Konfederacji, który uznał zachowanie prezydenta za naturalne i pozbawione politycznych podtekstów.
„To jest dobre. Pielgrzymowanie na Jasną Górę jest dobre. Bycie blisko normalnych ludzi jest dobre. Kibice to są normalni ludzie, pełnoprawni członkowie naszego społeczeństwa. Ci z nich, którzy są wierzący, chcą pielgrzymować i prezydent pokazuje szacunek. A to pozdrowienie jest normalnym pozdrowieniem, które stosuje się i w społeczeństwie, i w służbach mundurowych. Nie jest ono zarezerwowane dla nikogo. Każdy ma prawo go użyć”
– powiedział Bosak.
Polityk podkreślił, że prezydent nie przekroczył żadnej granicy, a jego gest był skierowany do wszystkich kibiców bez względu na poglądy czy sympatie polityczne.
Przypomnijmy, że pisaliśmy już o tym, że dowódcy SOP domagają się powrotu generała Jaworskiego po wewnętrznym buncie w strukturach służby.