Jak relacjonuje Variety, Elliot Page przyznał, że po występie w „Odysei” Christophera Nolana nie otrzymuje obecnie nowych propozycji filmowych. Kanadyjski aktor, nominowany w przeszłości do Oscara, zagrał w najnowszym filmie reżysera Sinona i po zakończeniu tego projektu pozostaje bez kolejnej zaplanowanej roli.
Page mówi jednocześnie, że jest gotowy wrócić na plan i zależy mu na udziale w wartościowych produkcjach. Aktor porównał swoje obecne podejście do pracy z wcześniejszymi doświadczeniami, między innymi z okresu realizacji „Incepcji” oraz „Juno”, pisze Bytow24.
Elliot Page jest gotowy przyjąć kolejną rolę
Podczas podcastu „On Film… With Kevin McCarthy” Page poinformował, że w tej chwili nie ma w kalendarzu żadnego następnego projektu. Jednocześnie podkreślił, że obecnie czuje się na planie filmowym znacznie swobodniej niż na wcześniejszych etapach kariery.
Aktor, wspominając współpracę z Christopherem Nolanem przy „Incepcji”, opisał różnicę między tamtym okresem a swoim obecnym nastawieniem do pracy.
„Jeśli ktoś chce do mnie zadzwonić… Z przyjemnością wykonałbym dobrą pracę. Świetnie spędziłem czas podczas realizacji filmu «Incepcja». Bardzo miło było mi pracować z Christopherem Nolanem, ale osobiście czułem się wtedy również bardzo niekomfortowo. Natomiast przy takiej roli jak w «Juno» mogłem czuć się bardziej komfortowo i harmonijnie”.
Page ujawnił wcześniej, że stres i poczucie wyobcowania podczas pracy przy „Incepcji” odbiły się na jego zdrowiu. Aktor zachorował wówczas na półpasiec. Dyskomfort wiązał między innymi z funkcjonowaniem w ekipie, w której dominowali cispłciowi mężczyźni.
Powrót do współpracy z Christopherem Nolanem miał dla aktora szczególne znaczenie
Udział w „Odysei” stał się dla Page’a doświadczeniem wyraźnie odmiennym od tego, które pamiętał z wcześniejszej współpracy z Nolanem. Aktor mówił o tym również podczas panelu poświęconego „X-Men: Przeszłość, która nadejdzie” na New York City Comic Con w 2025 roku.
Page wskazywał wtedy, że większa pewność siebie bezpośrednio wpłynęła na jego komfort podczas realizacji dużej hollywoodzkiej produkcji.
„Powrót teraz, jak możecie sobie wyobrazić, kiedy człowiek czuje się pewniej, sprawia, że takie projekty stają się przyjemniejsze. Możliwość ponownego doświadczenia pracy z Chrisem Nolanem właśnie teraz znaczy dla mnie bardzo wiele, jeśli mogę powiedzieć to trochę egoistycznie”.
Dla aktora „Odyseja” oznaczała więc powrót do reżysera, z którym pracował przy „Incepcji”, lecz już na innym etapie życia i kariery. Page podkreśla, że tym razem udział w dużej produkcji był dla niego znacznie bardziej komfortowym doświadczeniem.
Obsada „Odysei” wywołała krytykę konserwatywnych komentatorów
Decyzja o obsadzeniu Elliota Page’a w roli Sinona spotkała się również z negatywnymi reakcjami części konserwatywnych mediów i komentatorów. Jednym z krytyków tego wyboru był Ben Shapiro, który określił decyzję castingową jako „absolutną zagadkę”.
Shapiro argumentował swoje stanowisko warunkami fizycznymi i głosem aktora.
„Ma około 5 stóp i 2 cale wzrostu, czyli 157 cm, waży 105 funtów, około 47 kg, w mokrym ubraniu i ma kobiecy głos. To nie działa”.
Krytyka obsadzenia Page’a stała się następnie przedmiotem dyskusji w amerykańskich mediach. W lipcu do sprawy odniosła się Whoopi Goldberg podczas programu „The View”.
Aktorka i prowadząca zwróciła uwagę, że widzowie niezadowoleni z obsady mogą po prostu zrezygnować z oglądania filmu.
„Wielu konserwatystów, którzy to zobaczą, będzie miało podobne odczucia. To w porządku. Ale nie rozumiem jednego: po co iść oglądać film? Jeśli nie chcecie go oglądać, nie idźcie. Dlaczego obchodzi was, kto znajduje się w obsadzie?”.
Aktor pozostaje otwarty na kolejne propozycje
Mimo braku następnego zapowiedzianego projektu Page nie sugeruje zakończenia kariery aktorskiej. Przeciwnie, deklaruje gotowość do dalszej pracy i czeka na propozycje, które pozwolą mu uczestniczyć w produkcjach odpowiadających jego oczekiwaniom.
Wypowiedzi aktora wskazują również, że doświadczenia związane z „Odyseją” miały dla niego osobiste znaczenie. Powrót do współpracy z Nolanem pozwolił mu ponownie znaleźć się w środowisku dużej produkcji filmowej w momencie, w którym — jak sam podkreśla — czuje się znacznie pewniej i swobodniej niż podczas realizacji „Incepcji”.
Przypomnijmy, że wcześniej o tym pisaliśmy o japońskiej komedii, która trafi na Netflix w tym roku.