Jak informuje WP Kobieta, Hanna Bieluszko, znana widzom między innymi z serialu „M jak miłość”, zmaga się z rakiem jelita grubego i ma za sobą poważną operację ratującą życie. Aktorka w rozmowie z Onet Kultura opowiedziała, jak dowiedziała się o diagnozie, jak wyglądało leczenie i w jakim stanie jest obecnie.
Pierwsze informacje o problemach zdrowotnych aktorki pojawiły się kilka tygodni temu. Bieluszko nie ukrywa, że choroba mocno wpłynęła nie tylko na jej organizm, lecz także na codzienne życie, relacje zawodowe i możliwość powrotu do pracy po intensywnej rehabilitacji, pisze Bytow24.
Hanna Bieluszko opowiedziała o diagnozie
Hanna Bieluszko przyznała, że pierwsze niepokojące sygnały pojawiły się w 2023 roku. Początkowo nie zakładała, że chodzi o chorobę nowotworową. Do lekarza zgłosiła się z powodu silnego osłabienia po wakacjach, a badania wykazały ostrą anemię.
Aktorka wspominała moment, w którym rozpoczęła się diagnostyka i usłyszała diagnozę:
Jest 2023 r. Wykrywają u mnie pierwszego raka. Idę do lekarza, bo jestem bardzo osłabiona świeżo po wakacjach. Tylko tyle. Okazuje się, że mam ostrą anemię, więc lekarz wysyła mnie do swojego kolegi na SOR, ląduję w szpitalu. Szukają, aż znajdują. W kolonoskopii. Słyszę diagnozę.
Choroba zmieniła jej życie niemal natychmiast. Aktorka musiała przejść leczenie, a później także rehabilitację. Jak wynika z jej relacji, równie trudne jak sama diagnoza były reakcje części otoczenia, szczególnie wtedy, gdy mówiła wprost, że choruje na raka jelita grubego.
Aktorka mówi o reakcji ludzi na chorobę
Bieluszko podkreśliła, że mówienie o tym rodzaju nowotworu wciąż bywa dla wielu osób krępujące. Z jej relacji wynika, że nawet w środowisku, które uchodzi za otwarte i kulturalne, temat choroby potrafił wywoływać niezręczność, milczenie albo uciekanie od rozmowy.
Aktorka opisała, jak odbierała reakcje osób, którym mówiła o swoim stanie:
Kiedy w eleganckim towarzystwie zaczynałam mówić o moim raku, czułam, jakbym zrobiła coś niestosownego. Taki bąk puszczony między kulturalnymi ludźmi, którzy zupełnie nie wiedzą, jak się zachować: skomentować czy lepiej udawać, że się nie usłyszało. Rak to jedno, ale rak jelita grubego… Bo ja mam raka jelita grubego, proszę państwa. A przecież „damy” nie tylko nie puszczają bąków, ani nawet mają jelita, zwłaszcza grubego.
Jak przyznała, brak zrozumienia dotykał jej również zawodowo. Choroba wymagała zmian w planach pracy, zastępstw i dostosowania obowiązków do leczenia, ale nie wszyscy potrafili zareagować z empatią.
Bieluszko mówiła także o zachowaniu części reżyserów, z którymi miała kontakt:
Niektórzy reżyserzy, wykształceni, obyci, światli ludzie, słyszeli, co mi jest i zachowywali się, jakbym zrobiła kupę na środku pokoju. A tłumaczyłam za każdym razem wyraźnie: mam raka, konieczne będą zastępstwa, ponieważ muszę się leczyć. Tak naprawdę coraz częściej mówiłam o chorobie ze względów praktycznych.
Stan aktorki bardzo się pogorszył
W ostatnim czasie zdrowie Hanny Bieluszko znacząco się pogorszyło. Aktorka ujawniła, że przez wiele dni była nieprzytomna, a jej mąż usłyszał od lekarki dramatyczną informację o rozsianym nowotworze i stanie paliatywnym.
Bieluszko opowiedziała, jak poważna była sytuacja i jaką rolę odegrała pomoc bliskich:
Byłam nieprzytomna przez wiele dni. Jurek, mój mąż, usłyszał od lekarki: proszę pana, rak jest rozsiany po całym ciele pańskiej żony, stan paliatywny. Biedny, nie wiedział, co zrobić. Bo niby co się robi z taką informacją? Gdyby nie jeden ze wspaniałych profesorów, znaleziony dzięki pomocy moich przyjaciół, to nie rozmawialibyśmy dzisiaj.
Aktorka przyznała również, że zmagała się z sepsą. Jej stan był skrajnie poważny, a sama Bieluszko nie ukrywa, że znalazła się na granicy życia i śmierci.
W krótkim wyznaniu podsumowała, jak blisko była tragedii:
Byłam bardzo blisko najgorszego.
Choroba silnie odbiła się także na jej wyglądzie i wadze. Bieluszko powiedziała, że przed diagnozą ważyła 55 kilogramów, a obecnie waży 44 kilogramy. To pokazuje, jak wyniszczający wpływ miał nowotwór na jej organizm.
Aktorka nie ukrywa, jak bardzo zmieniło się jej ciało:
Przed chorobą, jako drobna, niewysoka kobieta, ważyłam 55 kg. Teraz waga pokazuje 44 kg. No, zeżarł mnie ten rak.
Choroba przerwała pracę i wymaga dalszej rehabilitacji
Hanna Bieluszko potrzebuje teraz dalszego leczenia i intensywnej rehabilitacji, aby odzyskać sprawność oraz móc wrócić do pracy. Jej historia pokazuje, jak poważnym wyzwaniem jest nie tylko sama walka z nowotworem, lecz także codzienne funkcjonowanie po operacji i dramatycznym pogorszeniu stanu zdrowia.
Aktorka zdecydowała się mówić publicznie o chorobie, bo jak wynika z jej słów, temat raka jelita grubego nadal bywa wypierany i obciążony wstydem. Jej wypowiedzi są również mocnym sygnałem, że choroba nowotworowa wymaga realnego wsparcia, a nie niezręcznego milczenia czy odsuwania chorej osoby na margines życia zawodowego.
Przypominamy, wcześniej pisaliśmy o programie Nocy Muzeów 2026 w Warszawie i miejscach z darmowym wejściem.