Fragment filmu. Zdjęcie - Helena Englert

Helena Englert wraca z nowym singlem: mocna antywalentynka „MILCZ” szokuje słuchaczy

Helena Englert udowadnia, że w świecie muzyki szczerość może być głośniejsza niż melodia i bardziej bolesna niż cisza.

Jak podaje WP Kultura, Helena Englert zaprezentowała singiel „MILCZ”, który już określany jest jako najostrzejszy w jej dotychczasowej karierze. Zaledwie miesiąc po debiucie z „PANI DOMU” aktorka i piosenkarka ponownie zwraca na siebie uwagę, tym razem tworząc niecenzuralny manifest emocji, pisze Bytow24.

Nowy utwór został nazwany „brutalną antywalentynką” – to muzyczna konfrontacja z byłym partnerem, w której artystka nie pozostawia miejsca na złudzenia. Pełen przekleństw tekst symbolizuje gniew, frustrację i potrzebę odcięcia się od przeszłości.

Antywalentynka, której nie da się zacytować

Recenzenci zauważają, że „MILCZ” to piosenka, której cytowanie jest ryzykowne nie tylko z powodu wulgarnego języka, ale też siły emocji, jakie niesie ze sobą przekaz. To rodzaj ekspresji, w której każde słowo staje się narzędziem oczyszczenia i protestu wobec niespełnionej miłości.

Krytycy z WP Kultura podkreślają, że utwór łączy szczerość i bunt w sposób, jakiego dawno nie było w polskiej muzyce.

MILCZ to brutalna, wulgarna antywalentynka adresowana do byłego partnera podmiotu lirycznego.

Warstwa muzyczna i artystyczne niedopasowanie

Singiel został napisany wspólnie z Adamem Goryszewskim i wyprodukowany przez Michała „Foxa” Króla. W warstwie dźwiękowej utrzymany jest w rytmie elektropopu, co – jak zauważa redakcja – może stać w sprzeczności z ciężarem emocjonalnym tekstu.

Recenzja wskazuje, że muzyka „zamyka emocje w zbyt radosnej formie”, przez co brakuje jej mroku, jaki niesie przekaz liryczny.

Obrazowe metafory literackie, takie jak spalona skóra, rozszarpywanie nerwów czy rozdrapywanie ran aż do kości, wręcz proszą się o mocniejszą, mroczniejszą ścieżkę dźwiękową.

Helena Englert i jej droga do artystycznej niezależności

Choć krytycy różnie oceniają produkcję muzyczną, publiczność przyjęła nowy utwór z entuzjazmem. W komentarzach pod teledyskiem przeważają pochwały dla odwagi i autentyczności artystki, która coraz wyraźniej definiuje swój styl.

Helena Englert konsekwentnie rozwija karierę muzyczną, balansując między poetyckim gniewem a popową ekspresją. Dzięki „MILCZ” potwierdza, że jej muzyka ma być nie tyle przyjemna, co prawdziwa – nawet jeśli oznacza to kontrowersję.

Przypomnijmy, że pisaliśmy już o odważnej stylizacji Naomi Osaki podczas Australian Open, która zachwyciła kibiców.

Udostępnij