Gański broni basenu Nimfa w Bytowie przed zamknięciem. Zdjęcie - IBytow

Henryk Gański broni basenu Nimfa w Bytowie i prezesa spółki: „To nie jest obiekt do zamknięcia”

Spór o basen Nimfa w Bytowie zaostrza konflikt między radnymi a radą nadzorczą, a decyzje w sprawie prezesa mogą mieć kluczowe znaczenie dla przyszłości obiektu.

Sprawa basenu Nimfa w Bytowie wywołała ostrą debatę po publikacji zdjęć pokazujących zacieki, rdzę i zaklejoną czujkę dymu. Do zarzutów radnych odniósł się Henryk Gański, członek rady nadzorczej spółki zarządzającej obiektem – informuje iBytów.pl, pisze Bytow24.

Emocje wokół obiektu narastają od czasu kontroli komisji rewizyjnej i prezentacji fotografii podczas sesji rady miejskiej. Gański odpiera zarzuty, wskazując na aktualne przeglądy techniczne i brak podstaw do zamknięcia basenu.

„Medialna burza w szklance wody”

Henryk Gański podkreśla, że rada nadzorcza nie otrzymała zdjęć przed ich upublicznieniem i ocenia całą sytuację jako przesadzoną.

W rozmowie z portalem iBytów.pl stwierdził:

Jeśli ktoś z nieczystych intencji chciał wywołać medialną burzę w szklance wody, to mu się udało.

Zaznaczył również, że przeglądy obiektu wykonują uprawnieni specjaliści, którzy ponoszą odpowiedzialność cywilną i zawodową za swoje decyzje. Jego zdaniem pojedyncze usterki nie przesądzają o stanie całego obiektu.

Zarzut zagrożenia bezpieczeństwa

Radni sugerowali, że stan techniczny może zagrażać użytkownikom. Gański zdecydowanie się z tym nie zgadza.

Odnosząc się do tych opinii, powiedział:

To jest absolutne nadużycie.

Podkreślił, że basen działa od niemal 14 lat i regularnie przechodzi wymagane kontrole. Zwrócił uwagę, że w obiektach o powierzchni dachu powyżej 2000 m² przeglądy muszą być wykonywane dwa razy w roku, a dokumentacja jest kompletna i aktualna. Jak dodał, gdyby sytuacja była poważna, inspektor budowlany miałby obowiązek zgłoszenia sprawy do nadzoru budowlanego i wnioskowania o zamknięcie obiektu.

Spór o gospodarność prezesa

W debacie pojawił się również wątek oszczędności i sposobu zarządzania przez prezesa Grzegorza Domżalskiego. Część radnych zarzuca mu, że nadmiernie koncentruje się na wyniku finansowym.

Gański broni prezesa, wskazując na samodzielne wykonywanie części prac technicznych w celu ograniczenia kosztów.

W tym kontekście zaznaczył:

Prezes spółki padł ofiarą własnego sukcesu.

Wyjaśnił, że zamiast zlecać wszystkie prace firmom zewnętrznym, część zadań realizowano we własnym zakresie, co pozwoliło ograniczyć wydatki gminy. Jego zdaniem krytyka opiera się na wybranych fotografiach, a nie na całościowej ocenie funkcjonowania obiektu.

Czujka dymu i materiały na dachu

Jednym z najmocniejszych zarzutów była zaklejona czujka dymu. Gański przyznał, że sytuacja jest poważna, ale nie stanowi podstawy do zamknięcia całego obiektu.

Komentując ten wątek, powiedział:

Jednak jedna czujka czy cieknąca rura w piwnicy nie są podstawą do zamykania obiektu.

Odnosząc się do kwestii materiałów użytych na dachu, wyjaśnił, że środki konserwacyjne są łatwopalne jedynie w trakcie aplikacji, a po wyschnięciu spełniają normy i posiadają wymagane certyfikaty.

Na koniec Gański nie krył swojej oceny sytuacji:

Tak to wygląda.

W jego opinii mamy do czynienia z „polowaniem na czarownice”, a decyzje dotyczące przyszłości prezesa powinny opierać się na faktach, a nie emocjach.

Przypomnijmy, że wcześniej o tym pisaliśmy o tym, że kontrola basenu w Bytowie ujawnia poważne nieprawidłowości i pytania o odpowiedzialność.

Udostępnij