Jak poinformował Money.pl, piątkowa sesja na światowych rynkach surowcowych zakończyła się rekordowymi spadkami cen złota i srebra, pisze Bytow24.
Po tygodniach dynamicznych wzrostów rynek metali szlachetnych doświadczył najgłębszej korekty od czterech dekad. Eksperci wiążą to z nominacją Kevina Warsha na nowego szefa Rezerwy Federalnej oraz z najnowszymi danymi o inflacji w USA, które wzmocniły dolara i osłabiły ceny kruszców.
Spadek cen złota o ponad 11 procent
Złoto, które jeszcze kilka dni wcześniej kosztowało około 22 500 zł za uncję, zakończyło piątkową sesję na poziomie 19 000 zł. Oznacza to spadek o 11,4 proc. – około 3 500 zł mniej w zaledwie jeden dzień handlu.
Tak gwałtownego jednodniowego spadku nie notowano od początku lat 80. XX wieku. W szczytowym momencie cena spadła do 18 800 zł za uncję, a następnie lekko odbiła, co jednak nie zmieniło końcowego bilansu dnia.
Srebro i metale towarzyszące również w odwrocie
Srebro odnotowało jeszcze większy spadek, sięgający 35 proc. W połowie dnia cena metalu obniżyła się do około 300 zł za uncję, by ostatecznie ustabilizować się w granicach 320 zł. Jeszcze tydzień wcześniej notowania przekraczały 500 zł.
Spadki objęły także inne metale: pallad stracił 15 proc., osiągając 6 800 zł, a platyna potaniała o 17 proc., kończąc dzień na poziomie 8 700 zł.
Przyczyny korekty i reakcje rynku
Analitycy wskazują, że decyzje kadrowe w Rezerwie Federalnej oraz rosnąca inflacja w USA były głównymi czynnikami wyprzedaży. Nominacja Kevina Warsha, zwolennika restrykcyjnej polityki monetarnej, zasygnalizowała koniec nadziei na szybkie obniżki stóp procentowych.
Dodatkowym impulsem okazały się wyższe od prognoz dane o cenach producentów (PPI), które potwierdziły utrzymującą się presję inflacyjną. Wzrost rentowności obligacji i siły dolara negatywnie wpłynął na atrakcyjność metali szlachetnych w portfelach inwestorów.
Przypomnijmy, że pisaliśmy już o zmianach w rozkładzie jazdy komunikacji miejskiej w Bytowie, które wejdą w życie od 1 lutego.