Iga Swiatek. Zdjęcie - Australian Open

Iga Świątek walczy o miliony: ile może zarobić w Australian Open

Iga Świątek może zapisać się w historii Australian Open, sięgając po najwyższą nagrodę i prestiżowy tytuł.

Po pierwszym zwycięstwie w Australian Open Iga Świątek zapewniła sobie 100 tys. dol., co w przeliczeniu daje około 363 tys. zł. Informacje o wysokości nagród podał Przegląd Sportowy, pisze Bytow24. To dopiero początek potencjalnych zarobków polskiej tenisistki.

Z każdym kolejnym etapem turnieju stawki rosną błyskawicznie. Największy skok finansowy nastąpi w momencie awansu do ćwierćfinału i półfinału, gdzie premie liczone są już w milionach złotych.

Ile zarobi Świątek za kolejne rundy

Zawodniczka może liczyć na ogromne sumy, jeśli utrzyma formę w Melbourne. Awans do półfinału oznacza premię w wysokości około 1,8 mln zł, a triumf w całym turnieju — 10,2 mln zł.

Organizatorzy potwierdzają, że kobiety i mężczyźni otrzymują identyczne nagrody pieniężne, co podkreśla równość w światowym tenisie.

Przedstawiciel Australian Open zaznaczył, że tegoroczna pula nagród jest rekordowa i wynosi aż 74,9 mln dol.

Rekordowa pula nagród

Tegoroczny Australian Open przynosi wzrost puli nagród o 16 proc. w porównaniu z ubiegłym rokiem. To efekt rosnącej popularności turnieju oraz większego zainteresowania sponsorów.

Najlepsi tenisiści świata otrzymają premie o 19 proc. wyższe niż zwycięzcy z poprzedniej edycji, co czyni 2026 rok jednym z najbardziej dochodowych sezonów w historii tego turnieju.

Jak podają organizatorzy, rekordowy poziom nagród ma zachęcić zawodników do jeszcze większego zaangażowania w rywalizacji.

Co czeka Świątek w dalszej fazie

Iga Świątek celuje w swój pierwszy triumf w Australian Open. Dobra forma i koncentracja mogą otworzyć jej drogę do najwyższej nagrody i prestiżowego tytułu.

Kolejne mecze Polki przyciągają uwagę mediów i kibiców z całego świata. Wielu ekspertów uważa, że to właśnie w tym sezonie może spełnić swoje australijskie marzenie.

Jeden z analityków ESPN podkreślił, że Świątek wygląda pewniej niż kiedykolwiek wcześniej.

Przypomnijmy, że pisaliśmy już o tym, jak Jagiellonia sięga po portugalski talent Varelę, który ma zastąpić Pietuszewskiego.

Udostępnij