Brodzik i Rycembel. Zdjęcie - l.php.

Joanna Brodzik i Eliza Rycembel szczerze o trudnych początkach kariery aktorskiej

Joanna Brodzik i Eliza Rycembel ujawniły kulisy studiów aktorskich, mówiąc o presji, braku wsparcia i potrzebie zmian w polskim teatrze.

Jak podaje Plejada.pl, Joanna Brodzik i Eliza Rycembel spotkały się w rozmowie z Małgorzatą Czop w ramach cyklu „interAKCJA. Starcie pokoleń”, by otwarcie opowiedzieć o swoich doświadczeniach ze szkoły teatralnej i pierwszych krokach w zawodzie, pisze Bytow24.

Dwie aktorki, należące do różnych pokoleń, zgodnie przyznały, że edukacja artystyczna wciąż wymaga głębokich zmian. Brodzik podkreśliła, że w jej czasach panowały surowe metody nauczania i brakowało wsparcia psychologicznego, natomiast Rycembel dodała, że mimo upływu lat presja emocjonalna nadal jest obecna w środowisku aktorskim.

Joanna Brodzik o wpisie, który zapamiętała na zawsze

Joanna Brodzik wspominała, że w czasie studiów przeżywała trudny okres, zmagając się z brakiem akceptacji i poczuciem zwątpienia. W pamięci aktorki szczególnie zapisał się wpis w indeksie, który mocno odbił się na jej pewności siebie.

„W moim indeksie w połowie pierwszego roku wykwitł wpis… brak predyspozycji psychofizycznych do utrzymania uwagi widza na scenie” – powiedziała Brodzik w rozmowie.

Jak podkreśliła, takie słowa mogą złamać młodego człowieka i pozostawić trwały ślad w psychice. Dlatego dziś apeluje o większą empatię i odpowiedzialność ze strony wykładowców.

Eliza Rycembel o presji i potrzebie wrażliwości

Eliza Rycembel przyznała, że początki jej kariery również nie były łatwe. Młoda aktorka wspominała, że w czasie nauki często czuła lęk i zamknięcie w sobie, a dopiero z czasem nauczyła się stawiać granice.

„Nie widzę trochę sensu w tym, żeby na planie czy w teatrze musieć borykać się jeszcze z tym, że ja muszę walczyć ze swoimi kompleksami” – zaznaczyła Rycembel.

Podkreśliła, że wrażliwość powinna być postrzegana jako wartość, a nie słabość, oraz że współczesna edukacja artystyczna powinna wspierać młodych ludzi, zamiast ich przytłaczać.

Potrzeba zmian w edukacji artystycznej

Joanna Brodzik zwróciła uwagę, że w szkołach teatralnych powinna być zapewniona stała opieka psychologiczna. Według niej to niezbędny element w pracy z emocjami i traumami, które towarzyszą aktorom na scenie i planie.

„Opieka psychologiczna powinna być standardem na planie, jeśli chodzi o sceny przemocy. Każdy z nas niesie jakąś traumę, jakieś doświadczenie. Z nas, ale też z ekipy” – dodała Brodzik.

Obie aktorki przyznały, że zmiana pokoleniowa już się rozpoczęła, a młodsze generacje coraz częściej mówią otwarcie o granicach i potrzebie wzajemnego szacunku w branży artystycznej.

Granice i bezpieczeństwo na planie

W rozmowie poruszono też temat pracy koordynatorów intymności, którzy coraz częściej pojawiają się na planach filmowych i teatralnych. Brodzik przyznała, że w swojej karierze wielokrotnie brakowało jej takiego wsparcia, podczas gdy Rycembel miała już okazję współpracować z takimi specjalistami.

„Skala obciążenia psychicznego, jakie towarzyszy takim rodzajom uzewnętrznienia się poprzez ciało, wymaga takiego zaopiekowania” – zauważyła Brodzik.

Rycembel dodała, że zawód koordynatora intymności jest „bardzo potrzebny, choć dopiero raczkujący”, ponieważ pomaga aktorom czuć się bezpiecznie i otwarcie mówić o swoich granicach.

Przypomnijmy, że pisaliśmy już o tym, jak senator PiS przeprosił dziennikarkę po incydencie w Sejmie.

Udostępnij