Jak podaje The Express, klasyczny film „Spartakus” Stanleya Kubricka wywołał burzę w Hollywood, gdy John Wayne nazwał go „propagandą marksistowską”, pisze Bytow24. Konflikt między ikonami kina nie zakończył się na słowach – ich różnice polityczne przerodziły się w otwarte napięcia na planach zdjęciowych.
W 1960 roku Kirk Douglas podjął odważną decyzję, by w czołówce filmu wymienić scenarzystę Daltona Trumbo, znajdującego się na czarnej liście za rzekome sympatie komunistyczne. Ten gest wywołał falę oburzenia wśród konserwatywnych środowisk Hollywood, a Wayne znalazł się wśród najgłośniejszych krytyków.
Kontrowersje wokół „Spartakusa”
Stanley Kubrick stworzył film, który przeszedł do historii nie tylko ze względu na artystyczny rozmach, ale także przez polityczny skandal. Trumbo, autor scenariusza, pracował wcześniej pod pseudonimem z powodu zakazu działalności w branży.
„Wayne i Narodowa Liga Przyzwoitości uznali film za manifest komunistyczny i nawoływali do jego bojkotu” — poinformował Daily Express.
Pomimo fali krytyki, sukces filmu doprowadził do symbolicznego końca ery czarnych list w amerykańskim przemyśle filmowym. Decydującym momentem było publiczne poparcie „Spartakusa” przez Johna F. Kennedy’ego.
Od wrogości do współpracy
Mimo początkowej niechęci, Wayne i Douglas spotkali się ponownie na planach kilku filmów, w tym „Cast a Giant Shadow” oraz „In Harm’s Way”. Wspólna praca wymagała kompromisów, ale obaj aktorzy wykazywali profesjonalizm.
Podczas realizacji westernu „The War Wagon” napięcie wróciło. Douglas spóźnił się na plan z powodu nagrania reklamy popierającej demokratę Edmunda Browna, co rozwścieczyło Wayne’a, znanego ze swoich konserwatywnych poglądów.
„Następnego dnia Wayne celowo spóźnił się na zdjęcia po nagraniu własnej reklamy, wspierającej Ronalda Reagana” — opisuje The Express.
Polityczne starcie gigantów
Różnice światopoglądowe między aktorami były głębokie, ale z czasem przekształciły się w rodzaj wzajemnego szacunku. Douglas w późniejszych wywiadach przyznał, że mimo politycznych sporów podziwiał Wayne’a za jego pracowitość.
„Dogadujemy się dobrze, nigdy nie rozmawiamy o polityce. To pierwszy, który pojawia się na planie i ostatni, który z niego schodzi” — wspominał Douglas w rozmowie z The Guardian.
Zderzenie dwóch ikon było również zderzeniem dwóch wizji kina – Wayne pozostawał wierny archetypowi twardego bohatera, podczas gdy Douglas nie bał się ról dramatycznych, jak w filmie „Pasja życia”.
Kino, ideologia i przyjaźń
Choć konflikt między aktorami wydawał się nieunikniony, historia pokazała, że obaj potrafili oddzielić sztukę od ideologii. Ich relacja stała się przykładem, że w Hollywood nawet najgłębsze podziały polityczne mogą ustąpić miejsca zawodowemu szacunkowi.
Współpraca w kolejnych produkcjach udowodniła, że mimo różnic światopoglądowych, ich wspólna pasja do kina potrafiła zjednoczyć dwa odmienne światy — klasycznego westernu i ambitnego dramatu historycznego.
Przypomnijmy, że pisaliśmy już o tym, jak Katarzyna Zdanowicz po rozwodzie odnalazła nową miłość i spokój w życiu osobistym.