Znany aktor i prezenter Karol Strasburger, który od ponad trzech dekad prowadzi teleturniej „Familiada”, w rozmowie z Pomponik opowiedział o decyzjach dotyczących swojej kariery zawodowej i życia prywatnego, pisze Bytow24. W wieku 78 lat przyznaje, że mimo upływu czasu wciąż nie myśli o emeryturze i pragnie pozostać aktywny dla dobra swojej rodziny.
Strasburger, który w 2019 roku został ojcem córki Laury, otwarcie mówi, że to właśnie rodzina nadaje jego życiu sens. W ostatnich latach ograniczył występy teatralne, by móc spędzać więcej czasu z żoną i dzieckiem. Podkreśla, że obecność ojca w domu jest niezbędna do budowania zdrowych relacji i wspólnych wspomnień.
Rezygnacja z teatru dla dobra rodziny
Karol Strasburger wyjaśnił, że życie aktora wymaga licznych podróży i poświęceń, dlatego zdecydował się na trudny krok – zawieszenie swojej aktywności teatralnej.
„Jeździłem ze spektaklami teatralnymi po całej Polsce. Było to dość wyczerpujące czasowo. Zrezygnowałem z tych wyjazdów, ponieważ nie da się wszystkiego. Odpuściłem ze względów prywatnych” – powiedział w rozmowie z Pomponikiem.
Według prezentera decyzja ta pozwoliła mu odzyskać równowagę między obowiązkami zawodowymi a rodzinnymi. Jak przyznał, wieczory spędzane z bliskimi są dla niego ważniejsze niż kolejne występy sceniczne.
„Familiada” to jego pasja i sposób na witalność
Strasburger zapewnia, że nie zamierza rezygnować z prowadzenia „Familiady”, którą uważa za nieodłączną część swojego życia. Teleturniej, obchodzący niedawno 30-lecie istnienia, wciąż przynosi mu satysfakcję i radość.
„Lekarze twierdzą, że takie myślenie to zabójstwo naszej aktywności i że przyśpiesza nam starość. Dopóki zdrowie nam na to pozwala, to można być aktywnym. Tak to powinniśmy robić i staram się tak żyć” – podkreślił w rozmowie z „Telemagazynem”.
Aktor dodaje, że praca pozwala mu zachować energię i dobre samopoczucie. Marzy, by prowadzić program jeszcze co najmniej przez dekadę.
Motywacja: córka i radość życia
Największą motywacją dla Strasburgera pozostaje jego 6-letnia córka Laura. To dla niej stara się dbać o zdrowie i kondycję, by jak najdłużej uczestniczyć w jej dorastaniu.
„Dziecko dodaje mi energii, sprawia, że chcę być aktywny, uśmiechnięty. Nie myślę o tym, jak będę się czuł za dziesięć lat” – powiedział w rozmowie z „Plejady”.
Prezenter przyznaje, że zdaje sobie sprawę z upływu czasu, ale nie traktuje tego jako powodu do rezygnacji. Przeciwnie – uważa, że aktywność i pasja to klucz do długowieczności i szczęścia.
Aktywność zamiast emerytury
Strasburger często powtarza, że nie rozumie osób, które marzą o emeryturze i bezczynności. Dla niego to nie tylko sposób na zachowanie sprawności, ale i na utrzymanie młodzieńczego ducha.
„Niektórzy ludzie marzą o emeryturze, żeby nareszcie usiąść w fotelu i nic nie robić. Lekarze twierdzą, że takie myślenie to zabójstwo naszej aktywności” – mówi z przekonaniem.
Jak dodaje, nie zamierza zwalniać tempa, bo praca daje mu sens życia, kontakt z ludźmi i codzienną motywację do działania.
Przypomnijmy, że pisaliśmy już o tragicznym wypadku w Żielecicach, w którym zginęło sześć osób po zderzeniu dwóch samochodów.