Jak podaje DoRzeczy.pl, Krzysztof Gojdź stał się bohaterem szeroko komentowanej rozmowy w podcaście Żurnalisty. Lekarz medycyny estetycznej opowiadał w niej o życiu w Stanach Zjednoczonych, pracy poza Polską i swoich doświadczeniach z ostatnich lat.
Gojdź od pewnego czasu rozwija działalność za oceanem, gdzie prowadzi kliniki między innymi w Miami oraz Los Angeles. W rozmowie wrócił także do tematu przeprowadzki, bezpieczeństwa w dużych miastach i zmian, które zauważa wokół siebie, pisze Bytow24.
Krzysztof Gojdź mówił o życiu w Los Angeles
Krzysztof Gojdź pochodzi z Dębna i jest specjalistą medycyny estetycznej. W mediach przedstawiany jest jako lekarz gwiazd, a sam w wywiadach wspominał, że wśród jego klientek miały być między innymi Lana Del Rey, Paris Hilton oraz Kathy Hilton.
Przez pewien czas był związany z Los Angeles. Do niedawna mówiło się także o jego willi w West Hollywood, liczącej około 200 metrów kwadratowych. Według informacji z rynku nieruchomości dom w tej okolicy miał zostać sprzedany za około 3,3 miliona dolarów.
W podcaście Żurnalisty Gojdź opowiadał, że z czasem przestał czuć się bezpiecznie w Los Angeles. Właśnie ten wątek doprowadził do wypowiedzi, które później zaczęto szeroko komentować.
Jakie słowa padły o rasie i bezpieczeństwie
Największe emocje wywołał fragment dotyczący sytuacji w Los Angeles oraz osób bezdomnych. Gojdź mówił o włamaniu do domu i oceniał, że miasto mocno zmieniło się w ostatnich latach.
Lekarz, opisując własne doświadczenia z Kalifornii, sam zaznaczył, że jego wypowiedź może zostać odebrana jako rasistowska.
Czarny obrabował mi ten dom w biały dzień i nie czułem się już tam bezpiecznie. (…) Ten czas mieszkania w Los Angeles, w Hollywood już dobiegł końca. Ludzie uciekają z tego miasta, głównie do Miami. (…) LA się zmieniło przez ostatnie 5-10 lat. To nie jest bezpieczne miasto. Jak mieszkałem czy w Beverly Hills, czy West Hollywood, to są dwie dzielnice, gdzie faktycznie można mieszkać w miarę bezpiecznie. Ale jeżeli się mieszka na wzgórzach – teraz powiem coś rasistowskiego – czyli tam, gdzie bezdomny czarny nie wjedzie swoim wózkiem z dobytkiem, to tam jest bezpiecznie.
Ta część rozmowy stała się jednym z głównych powodów dyskusji. Komentarze dotyczyły przede wszystkim sposobu, w jaki lekarz połączył kwestie bezpieczeństwa, bezdomności i pochodzenia.
Lekarz porównał Warszawę z innymi europejskimi stolicami
W dalszej części wywiadu Gojdź mówił również o Europie. Krytycznie ocenił między innymi Berlin, Paryż i Londyn, które przedstawił jako miejsca mniej bezpieczne. Pozytywnie wypowiedział się natomiast o Warszawie.
W rozmowie użył przy tym sformułowań, które także wywołały reakcje.
Jeśli chodzi o stolice Europy, Warszawa to jest chyba jedyną ostoją jeszcze, gdzie są biali, gdzie jest bezpiecznie. Pojedź do Berlina, pojedź do Paryża, nie daj Boże, do Londynu. Ja tam się nie czuję bezpiecznie.
Według relacji z rozmowy Gojdź sugerował również, że nie wpuszczałby do kraju muzułmanów. Ten fragment dołączył do listy wypowiedzi, które po publikacji wywiadu zaczęły być oceniane jako szczególnie kontrowersyjne.
Gojdź odniósł się do migrantów i swojej pozycji w USA
W podcaście pojawił się także wątek funkcjonowania w Stanach Zjednoczonych i różnic między grupami społecznymi. Gojdź stwierdził, że byłoby mu łatwiej, gdyby był Żydem.
Następnie padły słowa dotyczące tego, kto według niego powinien mieć dominującą pozycję w USA. Lekarz jednocześnie przekonywał, że nie uważa się za rasistę.
Biała rasa powinna rządzić w Stanach Zjednoczonych (…) Mój przyjaciel Max teraz by się chwycił za głowę: “Boże, co ty gadasz”, bo to będzie zaraz, że hejt i rasizm. Nie, nie jestem rasistą, jak mnie się spytasz. (…) Mam mnóstwo przyjaciół czarnoskórych. Bardzo sobie cenię ludzi czarnoskórych, którzy do czegoś doszli i faktycznie ciężko pracują. Ale czarnoskórzy przestępcy, bezdomni, psują… właśnie to, co się myśli o czarnoskórych.
Po tych słowach wywiad zaczął krążyć w mediach, a Gojdź znalazł się w centrum krytyki. Dyskusja objęła nie tylko treść wypowiedzi, lecz także granice publicznych komentarzy osób znanych z show-biznesu.
W rozmowie pojawił się też temat Ukrainy
Poza wątkiem Stanów Zjednoczonych i migrantów lekarz mówił również o Ukrainie oraz Ukraińcach mieszkających w Polsce. Odwołał się przy tym do rodzinnej historii związanej z Wołyniem.
Pytany o swoje nastawienie, Gojdź wskazał na opowieści dziadka.
Mój dziadek jest spod Wołynia, to chyba wszystko tłumaczy.
Następnie stwierdził, że jego zdaniem Ukraińcy w Polsce nie okazują wdzięczności za udzieloną pomoc.
Nie lubię tego Ukraińcach w Polsce, że naprawdę im pomogliśmy, ale nie widać po nich wdzięczności.
Gojdź mówił także, że jego znajomi z Warszawy twierdzą, iż Ukraińcy nie asymilują się w Polsce. Dodał, że nie przekazał pieniędzy na pomoc Ukrainie i uzależnił swoje stanowisko od rozliczenia historii Wołynia.
Otworzyliśmy im ramiona, drzwi i jakoś nie czuję tego, że oni są wdzięczni.
Jeżeli zapytasz, czy dałem złotówkę na wojnę na Ukrainie, to nie. Mój dziadek mi opowiadał o Wołyniu. Dopóki Wołyń nie będzie rozliczony, ta historia, to nie.
Kontrowersje po wypowiedziach lekarza gwiazd
Krzysztof Gojdź w rozmowie podkreślił, że współczuje narodowi ukraińskiemu, ale jednocześnie powiązał swoje podejście z kwestiami historycznymi. Wspomniał także o Lwowie i kulcie Stepana Bandery.
Bardzo mi szkoda całej tej sytuacji narodu ukraińskiego, ale dopóki nie będzie rozliczony Wołyń – nie, dopóki Lwów będzie czcił Banderę – nie.
Według relacji z wywiadu lekarz stwierdził również, że rosyjscy sportowcy i artyści nie powinni być wykluczani z powodu wojny w Ukrainie.
Cała rozmowa wywołała reakcje przede wszystkim przez wypowiedzi dotyczące rasy, migrantów, bezpieczeństwa i Ukraińców. Gojdź, dotąd kojarzony głównie z medycyną estetyczną oraz kontaktami ze znanymi klientami, tym razem znalazł się w centrum zainteresowania z powodu swoich poglądów i języka użytego w podcaście.
Przypominamy, wcześniej pisaliśmy o majowej zimie w rosyjskim Nojabrsku, zaspach, mrozie, zamkniętym lotnisku i paraliżu miasta.