Jak podaje Dzień Dobry TVN, po niemal pięćdziesięciu latach od premiery jednego z najbardziej kultowych albumów polskiej sceny muzycznej Krystyna Prońko ponownie sięgnęła po materiał, który ukształtował jej artystyczny dorobek. Reedycja płyty „Deszcz w Cisnej”, wydana 14 stycznia 2026 roku, stała się okazją do wspomnień o twórczych latach spędzonych w Bieszczadach, pisze Bytow24.
Nowe wydanie albumu przywołało nie tylko muzyczne wspomnienia, ale też emocje związane z czasami, w których powstawały utwory dziś uznawane za klasyki. Artystka w rozmowie w studiu telewizyjnym opowiedziała o pracy nad płytą i o tym, jak zmieniła się jej relacja z publicznością.
Reedycja klasycznego albumu Krystyny Prońko
„Deszcz w Cisnej” powrócił w nowej wersji z odświeżonym dźwiękiem i oprawą graficzną. Album, który w latach 80. wyznaczał nowe standardy muzyczne, zyskał drugie życie wśród dawnych fanów i młodszych słuchaczy odkrywających twórczość artystki na nowo.
Krystyna Prońko przyznała, że dopiero po latach w pełni zrozumiała znaczenie swojej muzyki i wpływ, jaki miała na kolejne pokolenia słuchaczy.
„Mam świadomość tego, że mam publiczność. Bo wcześniej tej świadomości nie miałam. Po prostu pracowałam, zajęta byłam wyłącznie tym, co się dzieje wokół tych piosenek, wokół koncertów. Wszystko zeszło na drugi plan. Jakąś pasję realizowałam. I nadal realizuję tę pasję.”
Jak powstał „Deszcz w Cisnej”
W rozmowie artystka wróciła pamięcią do lat, gdy nagrania powstawały w górskiej miejscowości Cisna. Opowiedziała o inspiracjach, trudnościach i atmosferze pracy, która stała się legendą.
„Historia jest taka, że Polskie Stowarzyszenie Jazzowe zorganizowało nam obóz kondycyjny na przygotowanie programu w Cisnej, więc pojechaliśmy tam. Ale nie mieliśmy pojęcia, co się stanie z pogodą. I pogoda niestety zawiodła – faktycznie lało cały miesiąc. Myśmy próbowali w wolnych chwilach chodzić na wycieczki, ale rzadko nam się to udawało. Po prostu padało.”
Jak wspomina wokalistka, w trakcie pracy do zespołu dołączył autor tekstów Bogdan Olewicz, który zainspirowany nieustającym deszczem napisał tytułowy utwór.
Muzyczne eksperymenty i radiowe ograniczenia
Płyta wyróżniała się nie tylko melancholijną atmosferą, ale też długością kompozycji, które nie mieściły się w ówczesnych standardach radiowych.
„Moda była taka, że powstały takie długie utwory. Radio ich nie grało, bo są za długie, ale na płytach mogły się znajdować. Myśmy coś takiego właśnie wymyślili.”
Album zyskał status wyjątkowego — połączenie jazzowej swobody i poetyckich tekstów sprawiło, że „Deszcz w Cisnej” stał się jednym z najważniejszych wydawnictw w historii polskiej muzyki rozrywkowej.
Przypomnijmy, że pisaliśmy już o aktorze Robercie Koszuckim i jego roli w serialu „Magda gotuje”.