Jak podaje Business Insider Polska, sukces Mai Chwalińskiej zwrócił uwagę nie tylko na jej wyniki, ale też na finansową stronę zawodowego tenisa. Droga od pierwszych treningów do gry na najwyższym poziomie wymaga lat pracy, stałych wyjazdów i dużego zaplecza.
W przypadku wielu młodych zawodników największą barierą okazuje się nie talent, lecz koszty, które pojawiają się dużo wcześniej niż pierwsze poważne nagrody turniejowe. Chwalińska również korzystała ze wsparcia klubów, związku i sponsorów, pisze Bytow24.
Rodzina i pierwsze wsparcie
Maja Chwalińska zaczęła trenować tenis jako dziecko. Jej ojciec pracował wcześniej jako elektryk w kopalni, a mama jest recepcjonistką w Centrum Sportu i Rekreacji w Dąbrowie Górniczej. Sama tenisistka przyznawała, że jej rodzice nie byliby w stanie samodzielnie finansować całej drogi sportowej.
„Moi rodzice sami z siebie nie mieliby na tyle pieniędzy, żeby finansować moją karierę”.
Na początku dużą pomocą okazała się Talentiada, czyli projekt edukacyjno-sportowy promujący tenis wśród najmłodszych. Dzięki niemu rodzice zawodniczki przez dwa lata nie płacili za jej zajęcia. Później ważną rolę odegrały Beskidzki Klub Tenisowy, Polski Związek Tenisowy oraz prywatni sponsorzy.
Koszty rosną z każdym etapem kariery
Już podstawowe szkolenie oznacza stałe wydatki. Indywidualny trening z trenerem w Polsce kosztuje zwykle około 120–220 zł za godzinę, a wynajem kortu może wynosić do 140 zł za godzinę, zależnie od sezonu.
Według szacunków Polskiego Związku Tenisowego droga do poziomu zawodowego trwa około 12 lat i może pochłonąć łącznie 500–700 tys. dol. Na tę kwotę wpływają między innymi system treningowy, liczba turniejów, wyjazdy, sprzęt i zaplecze szkoleniowe.
Sprzęt tenisowy na początku kosztuje około 300–500 dol. rocznie, ale na poziomie juniorskim wydatki rosną do 1–2,5 tys. dol. rocznie. Do tego dochodzą starty w turniejach. Wpisowe do imprez ITF wynosi zwykle od około 70 do 160 dol., a pojedynczy wyjazd turniejowy może kosztować 300–500 dol.
Business Insider Polska przywołuje także zagraniczne szacunki. British Lawn Tennis Association oceniło, że wyszkolenie tenisisty od piątego do osiemnastego roku życia może kosztować około 385 tys. dol. Z kolei U.S. Tennis Association wyliczało, że dalsza gra na poziomie wysoko konkurencyjnym i profesjonalnym oznacza ponad 140 tys. dol. wydatków rocznie.
Kiedy tenis zaczyna przynosić pieniądze
Najtrudniejszy finansowo jest moment, gdy zawodnik regularnie gra w turniejach, ale nie zarabia jeszcze tyle, by pokrywać koszty kariery. W praktyce roczne wydatki na etapie juniorskim mogą sięgać 10–40 tys. dol., a przy profesjonalnym zapleczu nawet 75–150 tys. dol.
Były główny trener Polskiego Związku Tenisowego Tomasz Iwański tłumaczył, że na różnych etapach kariery pieniądze pochodzą z innych źródeł: od rodziny, klubów, federacji, a później także sponsorów.
Była tenisistka Joanna Sakowicz wskazywała, że dopiero wysoka pozycja w rankingu daje większe bezpieczeństwo finansowe.
„Żeby wpływy na twoje konto były zauważalne, musisz grać na poziomie powyżej 250. miejsca w światowym rankingu. Od setnego miejsca jesteś w stanie bezpiecznie się utrzymywać, gdy jesteś w top 50 — zarabiasz”.
Podobnie oceniał Paweł Ostrowski, były trener między innymi Marty Domachowskiej i Angelique Kerber. Zwracał uwagę, że przed wejściem do czołówki zawodnik często funkcjonuje przy bardzo dużym ryzyku finansowym.
„Zarabiać w tenisie zaczyna się tak naprawdę, dopiero gdy znajdziesz się w okolicach pierwszej setki rankingu WTA lub ATP. Wcześniej musisz kombinować, balansujesz nierzadko na granicy wypłacalności”.
Historia Chwalińskiej pokazuje więc, że za sportowym sukcesem stoi nie tylko trening i odporność psychiczna. W tenisie równie ważne jest wieloletnie finansowanie, bez którego trudno opłacić szkolenie, podróże, sprzęt i starty w turniejach.
Przypominamy, wcześniej pisaliśmy o klubie wykluczonym przez UEFA za ustawianie meczów i naruszenie zasad fair play.