Jak opisuje ibytow.pl, mieszkańcy Bytowa skarżą się na zamykanie poczekalni dworca po godz. 17:30, mimo że kolejne autobusy odjeżdżają późnym wieczorem, pisze Bytow24.
Poczekalnia zamknięta, autobusy jeszcze jadą
Z relacji mieszkańców wynika, że po 17:30 drzwi do poczekalni są zamykane, choć odjazdy zaplanowano m.in. na 18:15, 20:00 i 20:30. Sprawę nagłośnił radny Marek Masłowski, który osobiście sprawdził sytuację na miejscu.
W swojej relacji podkreślił:
Poszedłem tam specjalnie żeby usiąść i zobaczyć jak to wygląda. Generalnie jest czynne do siedemnastej trzydzieści. Popytałem ludzi, młodzież, która tam przebywała. Mówią, że parę razy zdarzyło się, że wyprosili już o 15:00
Według urzędników obiekt działa zgodnie z przyjętymi zasadami.
Stanowisko ratusza i BTBS
Wiceburmistrz Przemysław Kraweczyński w odpowiedzi na interpelację wskazał, że godziny otwarcia wynikają z umowy z zarządcą – Bytowskim Towarzystwem Budownictwa Społecznego – oraz z regulaminu przyjętego w 2022 roku.
W piśmie czytamy:
Do tutejszego urzędu nie wpływały zgłoszenia dotyczące wcześniejszego zamykania, ani też nie kwestionowano dotąd godzin otwarcia budynku dworca
Prezes BTBS Karol Miazga zaznaczył, że ramy czasowe określa umowa z przewoźnikiem.
Wyjaśnił:
Godziny otwarcia dworca to kwestia umowy między Gminą a PKS-em. W tej umowie mają określone ramy czasowe: od 5:30 do 17:30. Wiem jednak, że PKS często, zwłaszcza w okresie zimowym, otwiera obiekt nawet wcześniej, już o godzinie 5:00, mimo że oficjalnie startują pół godziny później
Odnosząc się do zarzutów o wcześniejsze zamykanie, dodał:
Nie ma mowy, żeby obiekt był zamykany szybciej. Może w jakieś święta, typu Wigilia, godziny były skrócone, ale standardowo trzymamy się harmonogramu. Weekendowo jest zamknięte, bo tak wynika z regulaminu korzystania. Ta część dworca jest w gestii PKS-u i to reguluje umowa z przewoźnikiem
Spór o koszty toalety
Dyskusję wywołały również wydatki na obsługę toalety przy parkingu. Z miejskiego budżetu na jej utrzymanie przeznaczane jest około 5 000 zł miesięcznie, czyli około 1 250 dolarów. Tymczasem wpływy z opłat mają wynosić średnio około 400 zł miesięcznie.
Radny Masłowski wskazał:
Wpływy w ostatnim tygodniu wyniosły 96 złotych. Średnio wychodzi więc około czterech stówek miesięcznie przychodu dla miasta, podczas gdy my płacimy firmie pięć tysięcy za obsługę
W efekcie dworzec funkcjonuje zgodnie z zapisami umów, jednak część mieszkańców uważa, że nie odpowiada to realnym potrzebom podróżnych, szczególnie zimą.
Przypomnij, że wcześniej pisaliśmy o kontroli policji po walentynkowej podwózce i kierującej z wynikiem ponad promil alkoholu.