Metallica pobiła rekord Dawida Podsiadły. Zdjęcie - ANP.

Metallica w Polsce 2026. Zespół zagrał w Chorzowie i pobił rekord frekwencji stadionu

Metallica wróciła do Chorzowa po 18 latach, zagrała największe hity i przyciągnęła na Stadion Śląski rekordowy tłum fanów.

Jak relacjonuje Onet, Metallica zagrała na Stadionie Śląskim w Chorzowie pierwszy koncert na Śląsku od 18 lat. Występ odbył się w miejscu szczególnym dla polskich fanów zespołu, bo to właśnie tam w 1987 roku grupa po raz pierwszy wystąpiła w Polsce podczas legendarnego wydarzenia Monsters of Rock.

Koncert w Kotle Czarownic okazał się jednym z najważniejszych wydarzeń muzycznych roku. Na trybunach i płycie stadionu zgromadziło się 88 656 fanów, a publiczność pobiła rekord frekwencji obiektu, pisze Bytow24.

Powrót do miejsca, w którym zaczęła się polska historia Metalliki

Dla wielu fanów wtorkowy koncert nie był zwykłym występem kolejnej światowej gwiazdy. Metallica wróciła do Chorzowa po niemal dwóch dekadach, a Stadion Śląski ma w historii zespołu w Polsce osobne miejsce. To tutaj w czasach PRL narodził się mit Metalliki jako grupy, która dla kilku pokoleń słuchaczy stała się symbolem ciężkiego grania, buntu i wspólnoty.

Już od rana w Chorzowie było widać, że miasto przejmuje rytm koncertu. W okolicach Parku Śląskiego pojawiali się fani w koszulkach z logo zespołu i grafikami nawiązującymi do klasycznych albumów z lat 80., między innymi „Kill ’Em All”, „Ride the Lightning”, „Master of Puppets” i „…And Justice for All”.

Przed występem Metalliki publiczność rozgrzewały zespoły Knocked Loose i Gojira. Ciężkie brzmienie kontrastowało z atmosferą wokół stadionu, która według relacji miała momentami niemal piknikowy charakter. Główne emocje zaczęły się jednak dopiero wtedy, gdy na scenie pojawiła się Metallica.

Koncert rozpoczął się od filmowego wstępu i mocnego uderzenia

Występ otworzyły dźwięki „The Ecstasy of Gold” Ennia Morricone, znane fanom Metalliki jako tradycyjny koncertowy wstęp zespołu. Na ekranach pojawiły się kadry z filmu „Dobry, zły i brzydki”, a publiczność czekała na pierwsze riffy.

Pierwszym mocnym momentem był „Creeping Death”, a prawdziwe poruszenie na stadionie wywołało „For Whom the Bell Tolls”. W setliście znalazły się także między innymi „Of Wolf and Man”, „The Memory Remains”, „The Unforgiven”, „Fuel”, „The Day That Never Comes”, „Nothing Else Matters”, „Seek and Destroy”, „Master of Puppets” oraz finałowe „Enter Sandman”.

Scena została przygotowana w charakterystycznej dla trasy „M72 Tour” formie. Muzycy poruszali się po okrągłym wybiegu, a w środku sceny znaleźli się najbardziej oddani fani. Całość uzupełniały ogromne ekrany, światła i dym, które budowały widowiskową oprawę koncertu.

Polska piosenka zabrzmiała na scenie Metalliki

Jednym z najbardziej komentowanych momentów wieczoru był polski akcent przygotowany przez Kirka Hammetta i Roberta Trujillo. Muzycy wykonali fragment utworu „Chcemy być sobą” Perfectu, kontynuując zwyczaj oddawania hołdu muzyce kraju, w którym występują.

W poprzednich latach podczas koncertów w Polsce Metallica sięgała już po utwory Dżemu, Maanamu i Czesława Niemena. Tym razem wybór padł na kompozycję kojarzoną z jednym z najważniejszych polskich zespołów rockowych. Publiczność szybko podchwyciła melodię i wspólnie odśpiewała znany refren.

James Hetfield mówił o więzi z polską publicznością

Podczas koncertu nie zabrakło słów skierowanych bezpośrednio do fanów. James Hetfield kilkukrotnie podkreślał, że zespół czuje w Polsce wyjątkowe przyjęcie.

Frontman zwrócił się do publiczności, mówiąc o szczególnej relacji zespołu z polskimi fanami:

Metallica jest traktowana tak wyjątkowo w Polsce, jak rodzina. Bardzo wam dziękujemy.

Hetfield odniósł się też do skali wydarzenia i długoletniej historii grupy:

Jesteśmy tylko zgrają starych gości. Robimy to od 45 lat, a spójrzcie, tu jest niemal 90 tys. ludzi?!

Wokalista mówił również o emocjach, jakie publiczność daje zespołowi podczas takich koncertów:

Spełniacie nasze marzenia, wypełniacie nasze serce.

Szczególny moment dotyczył także Kacpra, chłopca zmagającego się z nowotworem, któremu zespół zadedykował jedną z piosenek. Hetfield zwrócił się wtedy do publiczności słowami wsparcia:

Z naszą pomocą skopiemy rakowi tyłek.

Stadion Śląski pobił rekord frekwencji

Marszałek województwa śląskiego Wojciech Saługa poinformował podczas wydarzenia, że na koncercie Metalliki pojawiło się 88 656 osób. Tym samym Stadion Śląski pobił swój rekord frekwencji.

Poprzedni wynik należał do koncertu Dawida Podsiadły sprzed dwóch lat. Rekord może jednak nie utrzymać się długo, ponieważ artysta ma wkrótce ponownie wystąpić na tym samym stadionie.

Dla Metalliki wieczór w Chorzowie był piętnastym koncertem w Polsce. Mimo tak długiej historii występów w naszym kraju powrót na Śląsk miał szczególne znaczenie, ponieważ łączył aktualną trasę zespołu z miejscem, które dla polskich fanów ma rangę symbolu.

Finał bez bisów, ale z długim pożegnaniem

Koncert zakończył się utworem „Enter Sandman”. Bisów nie było, ale muzycy nie zeszli od razu ze sceny. Długo żegnali się z publicznością, rozdawali kostki gitarowe i pałeczki perkusyjne, a reakcja fanów pokazywała, że wielu z nich nie chciało końca tego wieczoru.

Na koniec Lars Ulrich zasugerował możliwy powrót zespołu, choć jego słowa zagłuszyła reakcja stadionu. Perkusista zdążył jednak zwrócić się do fanów z pytaniem:

Nie było nas tu 18 lat, chcielibyście, żebyśmy wrócili…?

Odpowiedzi nie trzeba było dopowiadać. Wrzawa na Stadionie Śląskim pokazała, że publiczność w Chorzowie czeka na kolejny koncert Metalliki znacznie szybciej niż za następnych 18 lat.

Przypominamy, wcześniej pisaliśmy o retrogradacji Plutona i zmianach czekających cztery znaki zodiaku do października 2026 roku według astrologów.

Udostępnij