Tajemniczy wybuch w Tarnawie-Kolonii. Zdjęcie - parczew.policja.gov.pl.

Metalowe szczątki i 10-metrowy krater: służby badają wybuch w Tarnawie-Kolonii

W Tarnawie-Kolonii po nocnym alarmie znaleziono krater o średnicy 10 metrów i metalowe szczątki nieznanego obiektu, który spadł na pole.

Jak informuje RMF FM⁠, w Tarnawie-Kolonii w województwie lubelskim znaleziono krater o średnicy około 10 metrów oraz rozrzucone wokół metalowe elementy. Wcześniej mieszkańcy okolicy usłyszeli potężny huk i zobaczyli unoszący się nad terenem słup dymu.

Do zdarzenia doszło po nocnym rosyjskim ataku rakietowym na Ukrainę, podczas którego pociski przemieszczały się nad zachodnimi regionami kraju. Polskie wojsko wykryło w swojej przestrzeni powietrznej niezidentyfikowany obiekt, który po kilku minutach zniknął z radarów, pisze Bytow24⁠.

Krater i metalowe szczątki znaleziono na polu

Krater został zauważony rano 30 lipca na terenie Tarnawy-Kolonii. Według kapitana Tomasza Stachyry, rzecznika lubelskiego komendanta wojewódzkiego Państwowej Straży Pożarnej, lej ma około 10 metrów średnicy.

W pobliżu znaleziono liczne metalowe fragmenty, które mogą pochodzić z niezidentyfikowanego obiektu. Policjanci i strażacy zabezpieczyli miejsce zdarzenia, ograniczając dostęp osób postronnych.

Służby wcześniej otrzymały zgłoszenie o głośnej eksplozji słyszanej w rejonie Tarnawy i Turobina. Na teren skierowano także wojskowy śmigłowiec, który rozpoczął poszukiwania z powietrza.

Władze poinformowały o działaniach podjętych po odnalezieniu szczątków:

Trwa wyjaśnianie przyczyn spadnięcia szczątków na pola. Na miejsce skierowano policję i straż pożarną. Wojskowy śmigłowiec patroluje teren z powietrza. O godz. 3:40 w polskiej przestrzeni powietrznej wykryto niezidentyfikowany obiekt.

Wojsko wykryło obiekt podczas rosyjskiego ataku

Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych powiązało incydent z nocnym, zmasowanym atakiem Rosji na Ukrainę. Celem uderzeń były między innymi zachodnie regiony kraju, w tym Lwów.

Polskie systemy radiolokacyjne śledziły co najmniej kilkanaście rakiet poruszających się nad terytorium zachodniej Ukrainy. Ze względu na ich kierunek lotu uruchomiono procedury ochrony polskiej przestrzeni powietrznej.

W komunikacie wojskowi przedstawili skalę aktywności wykrytej przez system obrony powietrznej:

Radary krajowego systemu obrony powietrznej odnotowały aktywność co najmniej kilkunastu pocisków operujących nad zachodnią Ukrainą, które ze względu na kierunek lotu mogły stanowić potencjalne zagrożenie dla polskiej przestrzeni powietrznej.

O godz. 3:40 radary zarejestrowały obiekt przemieszczający się w kierunku zachodnim. Do jego identyfikacji i ewentualnego przechwycenia skierowano myśliwiec F-16.

Wojsko przekazało, że kontakt radarowy został utracony kilka minut później:

O godz. 3:46, zanim udało się dokonać jednoznacznej identyfikacji, obiekt zniknął z radarów.

Śmigłowiec odnalazł prawdopodobne miejsce upadku

Po utracie kontaktu z obiektem rozpoczęto poszukiwania na obszarze województwa lubelskiego. Do operacji skierowano śmigłowiec Mi-24, którego załoga sprawdzała teren wskazany na podstawie danych radarowych.

Podczas patrolu lotniczego wojskowi zauważyli miejsce odpowiadające zgłoszeniom mieszkańców o eksplozji i słupie dymu.

W kolejnym komunikacie opisano wynik poszukiwań prowadzonych z powietrza:

Załoga śmigłowca wykryła prawdopodobne miejsce upadku na niezamieszkanym terenie w pobliżu Tarnawy-Kolonii w województwie lubelskim.

Nie potwierdzono dotąd, czym dokładnie był odnaleziony obiekt ani z jakiego kierunku nadleciał. Metalowe fragmenty mają zostać poddane szczegółowym oględzinom i analizom.

Mieszkańcy usłyszeli potężny huk

Mieszkańcy Tarnawy-Kolonii relacjonowali, że eksplozja była na tyle silna, iż w pobliskich domach zatrzęsły się okna. Po wybuchu nad polem pojawił się słup dymu, a część osób wyszła na ulice, aby sprawdzić, co się wydarzyło.

W Lublinie oraz w znacznej części województwa lubelskiego uruchomiono syreny alarmowe. Sygnał trwał około 10 minut i nie objął jedynie północnej części regionu. Alarm został odwołany po godz. 4:00.

Służby nadal zabezpieczają teren i ustalają pochodzenie szczątków. Na obecnym etapie nie ma oficjalnego potwierdzenia, że obiekt był rosyjskim pociskiem lub jego fragmentem.

Przypominamy, wcześniej pisaliśmy o zatrzymaniu Polaka po dewastacji figury Maryi w Medjugorje oraz grożącej mu karze więzienia w Bośni⁠.

Udostępnij