Czarna, porowata i pozornie martwa — świeżo zastygła lawa Islandii wydawała się miejscem, w którym życie nie ma prawa istnieć. Jednak badacze z Uniwersytetu Arizony odkryli coś zdumiewającego: mikroorganizmy zaczynają osiedlać się na powierzchni lawy już w ciągu kilku godzin po erupcji. Wyniki opublikowano w grudniu 2025 roku w czasopiśmie Communications Biology, pisze Bytow24.
Naukowcy prowadzili badania na półwyspie Reykjanes — miejscu, gdzie Ziemia w ostatnich latach kilkakrotnie „powtórzyła” erupcyjny eksperyment. Obserwowano tam, jak rodzi się nowe życie mikroskopowe w warunkach, które jeszcze niedawno były ekstremalnie gorące i chemicznie wrogie.
Trzy erupcje i trzy naturalne laboratoria
Wulkany Fagradalsfjall, Meradalir i Litli Hrútur wybuchały kolejno w latach 2021, 2022 i 2023. Każda erupcja stworzyła nową powierzchnię lawy, a tym samym nowe środowisko do obserwacji kolonizacji mikroorganizmów.
„Lawa, która wypływa z wnętrza Ziemi w temperaturze około 1150°C, jest całkowicie sterylna. Dopiero gdy ostygnie, otwiera się okno dla pierwszych form życia” — podkreślają autorzy badań.
Dzięki powtarzalności zjawiska naukowcy mogli śledzić rozwój życia w trzech różnych, ale porównywalnych środowiskach.
Dwie fazy zasiedlania nowej skały
Proces kolonizacji przebiegał w dwóch wyraźnych etapach. Pierwsza faza to dynamiczne zasiedlanie przez mikroorganizmy przynoszone z zewnątrz — przez wiatr, pył i bioaerozole. Druga faza rozpoczynała się po pierwszej zimie, gdy wilgoć i deszcze stały się głównym źródłem nowych form życia.
„Z każdym dniem biomasa rosła średnio o 182 komórki na gram skały, a po dwóch latach osiągała nawet 220 tysięcy komórek na gram” — wynika z danych zespołu badawczego.
W młodszych strumieniach lawy dominowały jedynie pojedyncze tysiące komórek. Starsze próbki ujawniły już złożone mikrospołeczności.
Deszcz jako nośnik życia
Po pierwszej zimie proces kolonizacji całkowicie zmienia charakter. Opady deszczu dostarczają do skał aż 98% nowych mikroorganizmów, w tym bakterii i archeonów.
„Deszcz nie jest biologicznie obojętny — przenosi życie atmosferyczne i osadza je tam, gdzie spada” — zauważają autorzy.
Każdy epizod wilgoci działa jak katalizator — niektóre linie biologiczne przetrwają, inne znikną. Z biegiem czasu powierzchnia lawy zaczyna przypominać prosty ekosystem, w którym tworzą się stabilne mikrohabitaty.
Co te odkrycia mówią o Marsie
Badanie ma znaczenie nie tylko dla biologii Ziemi. Mars, którego powierzchnia jest w większości bazaltowa, mógł w przeszłości przechodzić podobne procesy.
„Kolonizacja powietrzna i wpływ sezonowych zmian mogą tłumaczyć niektóre ślady chemiczne, które interpretujemy jako pozostałości życia” — sugerują naukowcy.
Zrozumienie, jak życie pojawia się w ekstremalnych warunkach, może pomóc w interpretacji przyszłych danych z misji marsjańskich. Dzięki takim badaniom wiadomo, gdzie i czego szukać.
Lawa jako zegar biologiczny
Odkrycie zespołu z Arizony nadaje lawie nowy sens — przestaje być symbolem zniszczenia, a staje się „zapisem narodzin” życia.
„Nawet w najbardziej nieprzyjaznych miejscach planeta nie czeka, aż środowisko stanie się sprzyjające. Życie wykorzystuje każdą chwilę, by się pojawić” — piszą autorzy publikacji.
Ten rytm narodzin i przystosowania może być uniwersalnym wzorcem, który obowiązuje nie tylko na Ziemi, ale i w całym Układzie Słonecznym.
Przypomnijmy, że pisaliśmy już o Agnieszce Chylińskiej, która opowiedziała szczerze o macierzyństwie i wierze w trudnych momentach życia.