Jak relacjonuje Ministerstwo Spraw Zagranicznych Republiki Mołdawii, władze kraju zdecydowanie potępiły rosyjski atak przeprowadzony w nocy w pobliżu przejścia granicznego Tudora–Starokozacze. Resort zwrócił uwagę, że działania wojenne prowadzone tak blisko mołdawskiej granicy bezpośrednio zagrażają mieszkańcom i bezpieczeństwu państwa.
Stanowisko Kiszyniowa pojawiło się po dwóch kolejnych incydentach. 9 września Rosja uderzyła w rejon ukraińskiego przejścia Starokozacze, gdzie zginęły dwie osoby, trzy zostały poszkodowane, a 16 osób ewakuowano autobusami. Dzień wcześniej rosyjski bezzałogowiec przeleciał przez przestrzeń powietrzną Mołdawii, następnie znalazł się nad Rumunią, po czym wrócił i rozbił się na terytorium Mołdawii, pisze Bytow24.
Mołdawskie MSZ potępiło rosyjski atak przy przejściu granicznym
Ministerstwo Spraw Zagranicznych Mołdawii poinformowało, że rosyjskie uderzenia na Ukrainę podczas nocnego ataku objęły teren położony bezpośrednio przy granicy obu państw. Chodzi o okolice przejścia Tudora po stronie mołdawskiej oraz Starokozacze po stronie ukraińskiej.
Resort przedstawił swoje stanowisko wobec rosyjskich działań przy granicy.
„Ministerstwo Spraw Zagranicznych zdecydowanie potępia ataki Rosji na Ukrainę, które minionej nocy były wymierzone w obszar znajdujący się w bezpośrednim sąsiedztwie granicy z Republiką Mołdawii, w pobliżu przejścia granicznego Tudora (Republika Mołdawii) – Starokozacze (Ukraina)”.
W wyniku ataku zginęli ludzie, a kolejne osoby zostały ranne. Mołdawskie MSZ przekazało kondolencje rodzinom zabitych oraz życzyło poszkodowanym szybkiego powrotu do zdrowia.
Według podanych informacji rosyjski atak na przejście Starokozacze doprowadził do śmierci dwóch osób. Trzy osoby zostały poszkodowane, natomiast ratownicy przewieźli autobusami 16 osób w bezpieczne miejsce, z dala od zagrożonego obszaru.
Szczątki drona znaleziono na terytorium Mołdawii
Mołdawskie władze przypomniały również o incydencie z poprzedniego dnia. Na obrzeżach miejscowości Stary Mihăileni w rejonie Rîșcani zgłoszono upadek bezzałogowego statku powietrznego oraz eksplozję.
Na miejscu odnaleziono fragmenty maszyny. Według przekazanych informacji ich cechy odpowiadały charakterystyce bezzałogowca typu Geran.
MSZ podkreśliło, że rosyjskie działania w bezpośrednim sąsiedztwie Mołdawii tworzą zagrożenie zarówno dla mieszkańców terenów przygranicznych, jak i bezpieczeństwa całego państwa.
Resort zaznaczył skalę ryzyka wynikającego z prowadzenia działań wojennych przy mołdawskiej granicy.
„Republika Mołdawii solidaryzuje się z Ukrainą i potępia ataki, które zagrażają życiu ludzi oraz bezpieczeństwu społeczności w strefie przygranicznej. Działania wojskowe prowadzone w bezpośrednim sąsiedztwie naszego kraju stanowią bezpośrednie zagrożenie dla bezpieczeństwa Republiki Mołdawii i jej obywateli”.
Ministerstwo oceniło, że kolejne incydenty pokazują konsekwencje rosyjskiej wojny przeciwko Ukrainie oraz zagrożenia, jakie stwarza ona dla bezpieczeństwa Mołdawii i stabilności całego regionu.
Maia Sandu zapowiedziała wzmacnianie obrony powietrznej
Prezydentka Mołdawii Maia Sandu również odniosła się do rosyjskich ataków. Przypomniała, że dzień wcześniej obecność rosyjskiego drona doprowadziła do czasowego zamknięcia mołdawskiej przestrzeni powietrznej.
Sandu powiązała oba incydenty z rosnącym zagrożeniem dla państw położonych na zachód od Ukrainy.
„Wczoraj rosyjski dron zmusił nas do tymczasowego zamknięcia naszej przestrzeni powietrznej. Dzisiaj Rosja uderza w miejsca, w których ludzie przekraczają granicę z Mołdawią. Linia frontu Rosji przesuwa się dalej na zachód – dlatego obrona przeciwlotnicza dla Ukrainy jest pilnie potrzebna… Nasze myśli są z ofiarami i z Ukrainą”.
Prezydentka zapowiedziała, że Mołdawia będzie dalej wzmacniać system obserwacji przestrzeni powietrznej oraz zdolności obronne we współpracy z europejskimi partnerami. Zaapelowała również o zwiększenie wsparcia dla ukraińskiej obrony przeciwlotniczej.
Rosyjski dron przeleciał także nad Rumunią
Podczas incydentu z 8 września rosyjski bezzałogowiec najpierw znalazł się w przestrzeni powietrznej Mołdawii, a następnie wleciał nad terytorium Rumunii. Później maszyna zawróciła i ostatecznie rozbiła się na terytorium Mołdawii.
W związku z naruszeniem przestrzeni powietrznej do monitorowania sytuacji nad Rumunią poderwano dwa samoloty F-18 należące do hiszpańskich sił powietrznych i kosmicznych. Incydent wpłynął również na ruch cywilny — loty musiały zostać czasowo wstrzymane.
Przypomnijmy, że wcześniej o tym pisaliśmy. Trump naciskał na Putina w sprawie zakończenia wojny z Ukrainą.