Niemiecki startup SWARM Biotactics ogłosił operacyjne wdrożenie programowalnych rojów owadów-cyborgów dla potrzeb NATO po testach w Europie i USA, podaje Army Recognition, pisze Bytow24.
Jak działa system biotechnologiczny
Rozwiązanie łączy żywe owady z lekkim modułem elektronicznym montowanym na grzbiecie. „Plecak” zawiera:
- czujniki wideo, akustyczne i chemiczne,
- mikrokontroler i źródło zasilania,
- układ neurostymulacji do sterowania ruchem.
Kierowanie odbywa się impulsami elektrycznymi oddziałującymi na zwoje nerwowe. Operator może wyznaczać kierunek, tempo oraz koordynować wiele osobników w roju. Dane są wstępnie przetwarzane na pokładzie i przesyłane w postaci skompresowanej szyfrowanymi kanałami.
Dlaczego owady zamiast klasycznych dronów
Twórcy wskazują na naturalne zdolności owadów: cichą pracę, wysoką mobilność i samodzielne pokonywanie przeszkód. W środowisku miejskim, w piwnicach, tunelach czy pod gruzami ma to zmniejszać wykrywalność względem standardowych bezzałogowców.
System projektowano z myślą o rozpoznaniu „ostatnich 50 metrów”, czyli w miejscach bez dostępu do GPS i przy ograniczonej widoczności. Zgodnie z opisem ma on służyć obserwacji i identyfikacji osób, sprzętu lub źródeł sygnałów, bez funkcji ofensywnych.
Ograniczenia i ryzyka
Rozwiązanie pozostaje wrażliwe na:
- zakłócenia łączności nawet przy użyciu niskiej mocy środków walki radioelektronicznej,
- rutynowe działania sanitarne w budynkach, które mogą znacząco obniżyć skuteczność owadów.
Firma deklaruje, że projekt wyszedł poza etap laboratoryjny i trafił do użytkowników w strukturach NATO, w tym do Bundeswehry. Wcześniejsze badania nad sterowaniem owadami prowadziła m.in. amerykańska agencja DARPA w ramach programu HI-MEMS.
Przypomnij, że wcześniej pisaliśmy o gwałtownym spadku kursu bitcoina po napięciach na Bliskim Wschodzie i zniknięciu 128 mld dolarów z rynku.