Jak informuje WP SportoweFakty, Jakub Kot w poruszających słowach wspomniał Grzegorza Miętusa, byłego skoczka narciarskiego i trenera, który zmarł w wieku 33 lat.
Śmierć Miętusa poruszyła środowisko skoków narciarskich, ponieważ był on nie tylko medalistą mistrzostw świata juniorów, ale też człowiekiem od lat związanym z młodzieżą i pracą szkoleniową. W ostatnim czasie pełnił funkcję trenera bazowego w kadrze juniorów, pisze Bytow24.
Grzegorz Miętus zaczynał w Zakopanem razem z innymi talentami
Grzegorz Miętus był młodszym bratem Roberta i Krzysztofa Miętusów. Swoją drogę w skokach narciarskich rozpoczynał w klubie Start Krokiew Zakopane, gdzie trenował pod okiem Kazimierza Długopolskiego. To właśnie tam poznał go Jakub Kot, były skoczek, obecnie ekspert Eurosportu i właściciel Akademii Lotnika.
Kot wrócił pamięcią do czasów, gdy młodzi zawodnicy z Zakopanego dopiero budowali swoje kariery i rywalizowali w pierwszych zawodach.
Pamiętam Grześka bardziej z czasów, kiedy zaczynaliśmy swoją przygodę ze skokami narciarskimi. Byli bracia Koty, ja z Maćkiem i bracia Miętusy. Kiedy my zaczynaliśmy swoją karierę u pana Kazia Długopolskiego, wtedy to był Start Krokiew Zakopane, dopiero potem był AZS, bo jesteśmy z jednego klubu, to było wtedy trzech Miętusów: najstarszy Robert, Krzysiek i właśnie Grzesiek.
Wspomnienia byłego skoczka pokazują, że w tamtym czasie w klubie zebrała się wyjątkowo mocna grupa młodych zawodników. Miętusowie i Kotowie tworzyli środowisko, w którym rywalizacja mieszała się z koleżeństwem, a pierwsze sukcesy budowały nadzieje na przyszłość.
Jakub Kot podkreślił, że już wtedy Grzegorz Miętus wyróżniał się dużymi możliwościami.
W Start Krokiew Zakopane była paka niesamowita i właśnie wtedy jeździliśmy na obozy z Miętusami, głównie z Krzyśkiem i Grześkiem, do Łabajowa, Szczyrku Biłej, Zagórza, rywalizowaliśmy w Lotos Cup. Pamiętam, jakie to były duże talenty. Zawsze się mówiło, że na skocznie przychodziły takie “gangi”, bracia Koty, bracia Miętusy. Pan Kaziu zawsze wspominał, że byliśmy utalentowani.
Medal mistrzostw świata juniorów i niespełniony potencjał
Jednym z najważniejszych momentów w karierze Grzegorza Miętusa był 2009 rok. Wtedy zdobył brązowy medal w konkursie drużynowym podczas mistrzostw świata juniorów w Szczyrbskim Jeziorze. W składzie polskiej drużyny byli wówczas także Jakub Kot, Maciej Kot i Andrzej Zapotoczny.
Kot przyznał, że po takim początku można było oczekiwać, iż Miętus przebije się znacznie wyżej w światowej stawce. Według niego potencjał zmarłego skoczka był bardzo duży.
Miałem przyjemność z Grześkiem stać na podium w Szczyrbskim Jeziorze na mistrzostwach świata juniorów w konkursie drużynowym. Wtedy w składzie byli Maciej Kot, Andrzej Zapotoczny i właśnie Grzesiek Miętus. Potem nasze drogi się trochę rozeszły, Grzesiek kontynuował swoją karierę, naprawdę miał wielki talent. Aż dziwne, że nie osiągnął większych wyników. Patrząc na to, jakim dysponował potencjałem, to wydawało się, że kwestią czasu jest, kiedy będzie wchodził do dziesiątki Pucharu Świata. Niestety finalnie się tak nie podziało.
Kariera Grzegorza Miętusa zakończyła się wcześnie, bo już w wieku 23 lat. Nie oznaczało to jednak odejścia od skoków. Były zawodnik pozostał przy dyscyplinie i związał się z pracą trenerską, przede wszystkim z młodzieżą.
Po zakończeniu kariery został przy skokach
Grzegorz Miętus po zakończeniu startów nadal funkcjonował w środowisku narciarskim. Pracował z młodymi zawodnikami przy kadrach, pojawiał się na zawodach i obozach, a jego obecność była dobrze znana osobom związanym ze skokami.
Jakub Kot opowiedział, że mimo innych obowiązków ich drogi nadal się przecinały.
Potem został trenerem i on bardziej pracował z młodzieżą przy kadrach, ja wtedy byłem bardziej przy klubie, ale świat jest mały i się widzieliśmy, mijaliśmy na różnych zawodach.
Były skoczek wspomniał również zainteresowania Miętusa poza skocznią. Z jego słów wyłania się obraz człowieka aktywnego, towarzyskiego i chętnie angażującego się w różne formy rywalizacji.
W siatkówkę lubiliśmy zagrać na obozach, Grzesiek dobrze grał. Lubił sporty motorowe, Formułę 1, rajdy, siatkówkę, więc nie trzeba było go namawiać, żeby coś pograć.
Takim człowiekiem zapamiętał go Jakub Kot
Wspomnienia Jakuba Kota nie dotyczą wyłącznie kariery i sportowych wyników. Dużo miejsca zajmuje w nich charakter Grzegorza Miętusa. Zmarły były skoczek został opisany jako osoba pełna energii, humoru i dystansu, która potrafiła poprawić atmosferę w grupie.
Kot podkreślił, że Miętus wnosił dobrą energię zarówno podczas obozów, jak i w środowisku trenerskim.
Od zawsze pamiętam Grześka, jako takiego człowieka pełnego uśmiechu, werwy, energii. Lubił dokuczać w dobrym tego słowa znaczeniu. Lubił być takim “atmosfericiem”, lubił rozładowywać atmosferę, pstryknąć kogoś w nos, był bardzo żartobliwy, humorystyczny. Po góralsku mówił, więc jak tą gwarą zaczął mówić, żartować, to wszyscy się śmiali, więc zawsze przynosił dobrą energię na gnieździe trenerskim czy na obozach.
Na koniec Jakub Kot podsumował, jak Grzegorz Miętus pozostanie w pamięci osób, które znały go ze skoczni, obozów i pracy przy młodych zawodnikach.
Pamiętamy go wszyscy jako takiego uśmiechniętego, otwartego człowieka.
Śmierć 33-letniego Grzegorza Miętusa jest bolesną stratą dla środowiska skoków narciarskich. Był zawodnikiem, któremu wróżono duże sukcesy, a później trenerem zaangażowanym w rozwój młodszych skoczków. Jego historia pozostaje także przypomnieniem o pokoleniu zawodników, które wychowywało się na zakopiańskich skoczniach i przez lata tworzyło zaplecze polskich skoków.
Przypominamy, wcześniej pisaliśmy o zwycięstwie Argentyny, oporze Republiki Zielonego Przylądka oraz bohaterach meczów 1/8 finału mistrzostw świata 2026 roku.