Jak informuje Jastrząb Post, zmarł Janusz Michałowski, aktor teatralny, filmowy i telewizyjny, którego widzowie zapamiętali między innymi z roli profesora Kuppelweiser’a w kultowej „Seksmisji”. O śmierci artysty poinformowały Telewizja Polska oraz reżyser Wojtek Ziemilski.
Michałowski miał 89 lat i przez ponad pół wieku pozostawał jedną z charakterystycznych postaci polskiej sceny. Nie należał do aktorów celebryckich, ale do twórców kojarzonych z rzemiosłem, teatrem i rolami budowanymi bez łatwych efektów, pisze Bytow24.
Kim był Janusz Michałowski
Janusz Michałowski urodził się 1 stycznia 1937 roku w Augustowie. W 1960 roku ukończył Państwową Wyższą Szkołę Teatralną w Warszawie, a później związał swoje życie zawodowe przede wszystkim ze sceną. Występował w teatrach w różnych miastach Polski, między innymi w Poznaniu, Łodzi i Warszawie.
Szczególnie ważnym etapem jego kariery była współpraca z Teatrem Nowym w Poznaniu, a następnie z warszawskimi scenami, w tym Teatrem Ateneum i Teatrem Współczesnym. Aktor przez lata budował pozycję artysty cenionego przez reżyserów, publiczność i środowisko teatralne. Jego role często opierały się na skupieniu, precyzji i dużej świadomości scenicznej.
Zapamiętano go z „Seksmisji”, ale jego dorobek był znacznie większy
Dla szerokiej publiczności Janusz Michałowski pozostał rozpoznawalny dzięki występom w filmach i serialach. Najczęściej przypominana jest jego rola w „Seksmisji” Juliusza Machulskiego, jednej z najpopularniejszych polskich komedii science fiction. Pojawił się także w takich produkcjach jak „Boża podszewka”, „Kochankowie z Marony”, „Faustyna”, „Erratum”, „Lawa. Opowieść o «Dziadach» Adama Mickiewicza” oraz „Kebab i Horoskop”.
Osobne miejsce w jego dorobku zajmował Teatr Telewizji. Michałowski stworzył tam wiele kreacji, które do dziś są wspominane przez widzów i krytyków. Występował w inscenizacjach klasyki i dramatu współczesnego, potrafiąc łączyć teatralną ekspresję z filmową oszczędnością środków. Za działalność artystyczną otrzymał między innymi Złoty Krzyż Zasługi.
Poruszające pożegnanie aktora
Po śmierci Janusza Michałowskiego głos zabrał jego siostrzeniec, reżyser Wojtek Ziemilski. We wpisie w mediach społecznościowych podkreślił, że aktor należał do pokolenia artystów całkowicie oddanych scenie.
Zmarł Janusz Michałowski, mój wuj. Był aktorem. Takim, jakich już nie robią. Żyjącym tylko teatrem, postacią, sceną.
W dalszej części wspomnienia Ziemilski zwrócił uwagę na prywatną stronę życia Michałowskiego. Jak podkreślił, aktor unikał rozgłosu i bardziej niż obecność publiczną cenił spokój oraz własne pasje.
Wolał siedzieć w domu i dłubać przy swoich lampach naftowych — miał z dużym prawdopodobieństwem najwspanialszą kolekcję w Polsce. Recytował wiersze jak nikt na świecie.
Życie u boku Izabelli Cywińskiej
Prywatnie Janusz Michałowski był mężem Izabelli Cywińskiej, wybitnej reżyserki teatralnej i filmowej, byłej minister kultury oraz twórczyni związanej między innymi z Teatrem Nowym w Poznaniu. Ich relacja była również związkiem artystycznym, opartym na wspólnej pracy, rozmowach o teatrze i wieloletniej obecności w świecie kultury.
Cywińska i Michałowski przez dekady tworzyli jedną z najbardziej rozpoznawalnych par polskiego środowiska teatralnego. Ich wspólna historia była związana nie tylko z życiem prywatnym, ale także z ważnymi etapami polskiej sceny powojennej i telewizyjnej.
Odszedł aktor starej szkoły
Śmierć Janusza Michałowskiego to strata dla polskiego teatru, filmu i Teatru Telewizji. Był aktorem, który nie potrzebował medialnego rozgłosu, by pozostawić po sobie wyrazisty ślad. Dla jednych pozostanie profesorem z „Seksmisji”, dla innych twarzą spektakli telewizyjnych i scen dramatycznych.
Jego dorobek pokazuje drogę artysty wiernego teatrowi, literaturze i postaci. Widzowie zapamiętają go jako aktora skupionego, charakterystycznego i konsekwentnego, który przez dziesięciolecia współtworzył ważną część polskiej kultury.
Przypominamy, wcześniej pisaliśmy o ujawnionych szczegółach 11. sezonu „Rancza”, planach produkcji i wielkich oczekiwaniach fanów kultowego serialu.