Podczas rozmowy na sejmowym korytarzu dziennikarz stacji Fakt.pl zwrócił uwagę na zegarek na nadgarstku Andrzeja Szejny, który nie został ujęty w jego najnowszym oświadczeniu majątkowym. Polityk Lewicy był wyraźnie zaskoczony pytaniem i nie potrafił jednoznacznie wyjaśnić, dlaczego czasomierz nie znalazł się w dokumencie, pisze Bytow24.
Według informacji medialnych zegarek, przypominający model Omega, może być wart nawet 40 tys. zł. Zgodnie z obowiązującymi przepisami parlamentarzyści mają obowiązek ujawniać w oświadczeniach majątkowych przedmioty o wartości powyżej 10 tys. zł. Szejna zapewnia, że jego czasomierz nie podlegał temu obowiązkowi.
Zaskakujące pytanie i zmiana wersji
Dziennikarz wPolsce24 zapytał Szejnę, czy nosi zegarek marki Omega. Polityk uśmiechnął się i potwierdził markę, jednak po chwili zmienił wersję, twierdząc, że to nie jest Omega. Pracownik redakcji próbował zobaczyć czasomierz z bliska, ale poseł nie pozwolił na to, utrzymując, że nie nosi zegarka tej marki.
Według relacji mediów podobny zegarek polityka był widoczny na jego nadgarstku już w listopadzie 2024 roku, podczas posiedzenia sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych. To budzi wątpliwości, czy przedmiot nie powinien zostać ujęty w oświadczeniu majątkowym za tamten okres.
Przedstawiciel wPolsce24 zauważył, że parlamentarzyści są zobowiązani do ujawniania cennych ruchomości.
Takie zegarki są dosyć drogie, panie ministrze.
Wyjaśnienia posła w mediach
Po ujawnieniu sprawy Andrzej Szejna opublikował komentarz w serwisie X, twierdząc, że jego oświadczenie majątkowe zostało sporządzone zgodnie z prawem. Poseł zaznaczył, że dokument odzwierciedla stan majątku na 31 grudnia 2024 roku, a w tym czasie nie był właścicielem zegarka o wartości przekraczającej 10 tys. zł.
Dziennikarz, który opublikował jego oświadczenie, wskazał jednak, że zegarek był widoczny na ręce posła już przed tą datą. Sam Szejna nie odpowiedział na pytania o markę i model czasomierza ani o moment jego zakupu. W wiadomości zwrotnej stwierdził jedynie, że przedmiot „nie podlegał obowiązkowi zgłoszenia”.
Reszta jest bez znaczenia prawnego.
Możliwe scenariusze
Z przedstawionych informacji wynika kilka możliwości. Poseł mógł posiadać zegarek wcześniej, ale nie wpisał go do oświadczenia majątkowego, czemu sam zaprzecza. Niewykluczone też, że jego wartość była niższa niż 10 tys. zł lub został zakupiony dopiero w 2025 roku.
Innym scenariuszem jest to, że w dniu 31 grudnia Szejna nie był właścicielem zegarka o wyższej wartości, co mogłoby oznaczać jego sprzedaż lub przekazanie przed końcem roku. Żadna z wersji nie została jednak oficjalnie potwierdzona przez parlamentarzystę.
Według jego słów wszystko odbyło się „zgodnie z przepisami”, jednak temat wciąż budzi zainteresowanie opinii publicznej i komentatorów.
Przypomnijmy, że pisaliśmy już o świadczeniu ratowniczym dla emerytów, które pozwala uzyskać 273 zł miesięcznie.