Według informacji opublikowanych przez Onet Małgorzata Ostrowska, po śmierci męża Jacka Gulczyńskiego, wróciła na trasę koncertową z okazji 45-lecia kariery i odpiera krytykę dotyczącą występów w czasie żałoby, pisze Bytow24.
Powrót do koncertowania mimo żałoby
Artystka od kilku miesięcy mierzy się ze stratą partnera. Mimo to postanowiła kontynuować pracę sceniczną, co wywołało falę komentarzy w mediach społecznościowych i wśród fanów. Ostrowska jasno odniosła się do tych opinii, które sugerowały, że nie powinna występować po takiej tragedii.
W rozmowie z prowadzącymi podcast Ostrowska wyraziła swoje stanowisko.
Podkreśliła:
„To jest w ogóle dla mnie paranoja. Boli, na pewno boli, ale też wydaje mi się to taką bzdurą kompletną. Bo co, kir do ziemi czarny? Nie wiem, jak miałby to wyglądać w ich pojęciu. Dla mnie to jest nie do przyjęcia. Życie toczy się dalej i wszyscy, także ci komentujący, robiliby wszystko, żeby życie się toczyło”.
Dwie role artystki wobec emocji
Piosenkarka zaznaczyła, że dla niej scena i kontakt z publicznością to nie tylko praca, ale też sposób radzenia sobie z bólem i stratą. Podkreśliła, że istnieją różne oblicza jej życia — poza sceną i na scenie — i obie są integralną częścią jej osoby.
W odpowiedzi dodała:
„To nie jest tak, że odrzucam to, co było, przeszło, minęło, a tutaj świat się dalej bawi. Nie, ja to nadal czuję. Być może z powodu, że Małgorzaty Ostrowskie są przynajmniej dwie — inna ta poza sceną, a inna ta na scenie — być może właśnie z tego powodu jest mi to niezbędne. Nie istnieje Małgorzata Ostrowska w jednym wydaniu. Po prostu całościowo jestem taka i taka”.
Przypomnij, że wcześniej pisaliśmy o powrocie kina Wichłacz i zaproszeniu twórców do współpracy w nowym sezonie wydarzeń kulturalnych.