Jak podano w komunikacie Ministerstwa Spraw Zagranicznych Polski, Warszawa skrytykowała rosyjskie groźby dotyczące możliwych ataków na Kijów oraz wezwała Kreml do natychmiastowego zakończenia agresji przeciwko Ukrainie. Polski resort dyplomacji podkreślił, że uderzenia w cele cywilne będą traktowane jako świadome i umyślne działania.
Rosja próbuje uzasadniać swoje działania odpowiedzią na wydarzenia w okupowanym Starobielsku w obwodzie ługańskim, jednak europejscy dyplomaci oraz analitycy nie uznają tych argumentów za wiarygodne. Władze w Warszawie zaznaczyły także, że podobne działania mogą prowadzić do dalszej izolacji Moskwy na arenie międzynarodowej, pisze Bytow24.
Polska wskazuje na naruszenie prawa międzynarodowego
Ministerstwo Spraw Zagranicznych Polski oświadczyło, że każde rosyjskie uderzenie na terytorium Ukrainy, szczególnie wymierzone w infrastrukturę cywilną lub placówki dyplomatyczne, jest aktem niesprowokowanej agresji.
W komunikacie podkreślono, że jeśli Rosja deklaruje ograniczony charakter swoich działań wojskowych, to ataki na obiekty cywilne należy uznać za działania celowe i świadome.
Ze strony polskiej padło również wezwanie do przestrzegania prawa międzynarodowego oraz zobowiązań wynikających z członkostwa Rosji w organizacjach międzynarodowych.
Europejscy dyplomaci komentują rosyjskie groźby
Do sprawy odniosła się także ambasada Francji w Ukrainie. Francuscy dyplomaci uznali rosyjskie wypowiedzi dotyczące możliwych ataków na Kijów za nieodpowiedzialne i sprzeczne z międzynarodowymi zobowiązaniami Moskwy.
Swoje stanowisko przedstawiła również ambasadorka Unii Europejskiej w Ukrainie Katarína Mathernová.
Tego typu retoryka nie świadczy o sile Rosji, lecz o jej słabości i niezdolności do złamania odporności Ukrainy oraz wsparcia partnerów.
Tymczasowa chargé d’affaires USA w Ukrainie Julie Davis potępiła również rosyjski nocny atak na Kijów z 24 maja.
Rosja próbuje uzasadniać groźby wobec Ukrainy
Moskwa twierdzi, że możliwe nowe uderzenia mają być odpowiedzią na atak na szkołę w okupowanym Starobielsku. Według analityków Instytutu Studiów nad Wojną takie wyjaśnienia są jednak bezpodstawne i wpisują się w rosyjską narrację propagandową.
Przypomnij, że wcześniej pisaliśmy o spadku poparcia dla Władimira Putina.