Polska zmienia zasady obrony powietrznej. Zdjęcie - Reuters.

Polska zmienia zasady obrony powietrznej: wojsko może szybciej zestrzeliwać cele

Polska zmieniła procedury obrony powietrznej. Wojsko może zestrzelić cel bez kontaktu wzrokowego, jeśli jego zagrożenie potwierdzą dane.

Jak informuje Polskie Radio⁠, polska armia zmienia procedury identyfikowania i zwalczania obcych obiektów w przestrzeni powietrznej. Nowe zasady pozwalają na podjęcie decyzji o użyciu uzbrojenia bez wcześniejszej identyfikacji wzrokowej celu, jeśli jego charakter zostanie potwierdzony na podstawie kilku źródeł informacji.

Procedury mają obowiązywać od 1 października i obejmować żołnierzy odpowiadających za ochronę polskiego nieba, w tym pilotów samolotów bojowych. Zmiany nie wymagają nowelizacji prawa i są wprowadzane na poziomie procedur wojskowych, pisze Bytow24⁠.

Nowe zasady obowiązują od 1 października

Minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz poinformował, że nowe procedury zostały przygotowane przez wojsko i rozpoczęto ich wdrażanie. Meldunek dotyczący gotowości zasad przedstawił dowódca operacyjny rodzajów Sił Zbrojnych generał Ireneusz Nowak.

Najważniejsza zmiana dotyczy sposobu rozpoznawania potencjalnie wrogiego obiektu. Dotychczas w warunkach pokojowych kluczową rolę odgrywała identyfikacja wzrokowa, co oznaczało konieczność zbliżenia się samolotu do celu i potwierdzenia, z jakim obiektem ma do czynienia załoga.

Nowe procedury wprowadzają szersze wykorzystanie tak zwanej pozytywnej identyfikacji. W praktyce oznacza to możliwość połączenia kilku niezależnych informacji i na ich podstawie określenia, czy obiekt stanowi zagrożenie.

Wojsko nie będzie musiało zawsze zbliżać się do celu

Przy pozytywnej identyfikacji pod uwagę mogą być brane między innymi dane radarowe, zachowanie obiektu, jego pojawienie się w strefie zamkniętej dla lotów oraz informacje przekazywane przez stronę ukraińską. Jeżeli kilka takich przesłanek będzie wskazywało na wrogi charakter celu, użycie uzbrojenia będzie możliwe bez bezpośredniego kontaktu wzrokowego.

Samo pojawienie się obiektu w strefie objętej ograniczeniami nie oznacza jednak automatycznej decyzji o jego zestrzeleniu. Wojskowi mają dokonywać oceny na podstawie dostępnych informacji, a nowe rozwiązanie ma przede wszystkim skrócić czas potrzebny na potwierdzenie zagrożenia.

Zmiany obejmują nie tylko samoloty myśliwskie, lecz także wojskowe śmigłowce uczestniczące w ochronie przestrzeni powietrznej. Pozwala to załogom korzystać z danych pochodzących z różnych systemów bez konieczności niebezpiecznego zbliżania się do nieznanego obiektu.

Kto może zdecydować o zestrzeleniu obiektu

Za bieżącą ochronę przestrzeni powietrznej odpowiada Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych. Decyzję dotyczącą neutralizacji obiektu może podejmować dowódca operacyjny, a w określonych warunkach również upoważniony pilot myśliwca.

Polska wcześniej usprawniła także mechanizm podejmowania takich decyzji. Władysław Kosiniak-Kamysz informował w Sejmie, że zmiany prawne przyjęte w 2025 roku umożliwiły między innymi preautoryzację i większą automatyzację procesu decyzyjnego w sytuacjach zagrożenia w przestrzeni powietrznej.

Nowe procedury dotyczą natomiast przede wszystkim samej identyfikacji celu. Oznacza to, że do oceny obiektu można wykorzystać zestaw danych operacyjnych zamiast uzależniać możliwość działania wyłącznie od wzrokowego rozpoznania.

Zmiany są odpowiedzią na zagrożenia przy granicy

Polskie władze wiążą nowe rozwiązania z zagrożeniami pojawiającymi się podczas rosyjskich ataków na Ukrainę oraz możliwością przedostawania się dronów i innych obiektów do polskiej przestrzeni powietrznej. We wrześniu 2025 roku podczas rosyjskiego ataku doszło do naruszenia polskiej przestrzeni przez wiele dronów, a część obiektów została zneutralizowana.

Dotychczasowa procedura identyfikacji wzrokowej była dostosowana przede wszystkim do warunków pokojowych. Jej celem było ograniczenie ryzyka pomyłki, w tym przypadkowego uznania samolotu cywilnego lub maszyny państwa sojuszniczego za wrogi obiekt.

Premier Donald Tusk, komentując sytuację przy polsko-ukraińskiej granicy pod koniec września, wskazywał na znaczenie współpracy informacyjnej z Ukrainą.

„Współpraca Polski z Ukrainą jest wzorowa”.

Szef rządu zwracał także uwagę na częstotliwość działań polskiego lotnictwa podejmowanych w związku z rosyjskimi atakami w pobliżu granicy.

„Każdej doby po kilka razy musimy podrywać w niebo nasze lotnictwo”.

Informacje przekazywane przez stronę ukraińską mogą być jednym z elementów wykorzystywanych przy pozytywnej identyfikacji obiektu. Wojsko ma łączyć je z danymi radarowymi i innymi informacjami operacyjnymi przed podjęciem decyzji o dalszym działaniu.

Przypominamy, wcześniej pisaliśmy o przygotowaniach USA do rozmów Ukrainy i Rosji w Abu Zabi planowanych w październiku 2026.⁠

Udostępnij