Polskie myśliwce. Zdjęcie - British Armed Forces News.

Polskie myśliwce poderwane nad Bałtykiem po pojawieniu się rosyjskich bombowców

Polskie myśliwce wystartowały z Malborka po wykryciu rosyjskich bombowców nad Bałtykiem, a sytuacja została szybko opanowana.

Głośne dźwięki, które w czwartek rano zaniepokoiły mieszkańców Pomorza, były skutkiem poderwania polskich myśliwców w odpowiedzi na aktywność rosyjskich samolotów nad Bałtykiem. Informacje o zdarzeniu potwierdziło Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych, podaje Mariusz Marszałkowski/X, pisze Bytow24.

Hałas słyszany w Trójmieście i okolicach pochodził od maszyn z 22. Bazy Lotnictwa Taktycznego w Malborku. Według służb, natężenie dźwięku było na tyle duże, że mieszkańcy masowo dzwonili na numery alarmowe, jednak żadne interwencje nie były konieczne.

Reakcja polskich służb na incydent

Dowództwo Operacyjne potwierdziło, że polskie lotnictwo prowadziło zaplanowane ćwiczenia w związku z pojawieniem się rosyjskich maszyn w regionie Morza Bałtyckiego.

Mjr Ewa Złotnicka, zastępczyni rzecznika Dowództwa Operacyjnego, wyjaśniła, że działania miały charakter rutynowy i były częścią monitorowania przestrzeni powietrznej NATO.

Nie mogę podać konkretnych danych i szczegółów dotyczących tego, jaki to był typ statków powietrznych, ze względu na bezpieczeństwo wykonywanych operacji.

Podkreśliła jednocześnie, że loty nie stanowiły zagrożenia dla ludności cywilnej i nie spowodowały żadnych szkód.

Nagranie rosyjskiego ministerstwa obrony

Wkrótce po incydencie rosyjskie ministerstwo obrony opublikowało nagranie wideo pokazujące przelot swoich samolotów nad Bałtykiem. Polskie służby oceniły tę publikację jako element działań propagandowych, mających na celu pokaz siły.

St. kpt. Andrzej Piechowski z Komendy Wojewódzkiej PSP w Gdańsku potwierdził, że lokalne służby otrzymały liczne zgłoszenia o „głośnych eksplozjach w powietrzu”, jednak po weryfikacji okazało się, że sytuacja nie wymagała żadnych interwencji.

Pod kontrolą i bez zagrożenia

Dowództwo Operacyjne zapewniło, że operacja przebiegła zgodnie z procedurami NATO. Nie doszło do naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej, a ćwiczenia zakończyły się bez incydentów.

Mjr Ewa Złotnicka odniosła się także do częstotliwości podobnych zdarzeń w przestrzeni NATO.

To jest coś, co się nam niestety co jakiś czas zdarza, kiedy mamy lotnictwo rosyjskie operujące w pobliżu naszej, czy też NATO-wskiej przestrzeni powietrznej. Natomiast chciałabym zaznaczyć, że nie doszło do żadnego naruszenia naszej przestrzeni powietrznej.

Przypomnijmy, że pisaliśmy już o silnym wstrząsie w Małopolsce, po którym mieszkańcy zgłaszali drgania i trzęsące się domy.

Udostępnij