Premier Belgii Bart De Wever wyraził wątpliwości wobec pomysłu wykorzystania zamrożonych rosyjskich aktywów na potrzeby Ukrainy. Polityk skomentował sytuację podczas spotkania z frankofońskimi elitami kraju, odnosząc się do dyskusji dotyczącej środków zdeponowanych w instytucji finansowej Euroclear. O szczegółach wypowiedzi poinformowała Gazeta Wyborcza, pisze Bytow24.
Według belgijskiego premiera rozmowy o przekazaniu rosyjskich pieniędzy Ukrainie opierają się na nadmiernym optymizmie politycznym. Belgia, jako kraj, w którym zarejestrowana jest spółka Euroclear, odgrywa kluczową rolę w dyskusji. Instytucja przechowuje rosyjskie obligacje o wartości przekraczającej 180 miliardów euro, które zostały zamrożone po rozpoczęciu inwazji Rosji na Ukrainę w 2022 roku.
Wypowiedź De Wevera wskazuje na obawy o ewentualne konsekwencje prawne takiego kroku dla Belgii i Unii Europejskiej. Premier zaznaczył, że choć zamrożone środki pochodzą z rosyjskiego banku centralnego, ich konfiskata i przekazanie innego państwu mogłoby zostać zakwestionowane przez trybunały międzynarodowe. Podkreślił również, że obecne debaty przypominają raczej polityczne deklaracje niż realne działania.
Jego stanowisko wywołało różne reakcje wśród europejskich polityków. Część obserwatorów zwraca uwagę, że Belgia znajduje się pod presją zarówno ze strony instytucji unijnych, jak i krajów popierających dalsze wsparcie dla Kijowa. Jednocześnie rząd w Brukseli stara się zachować równowagę między solidarnością z Ukrainą a ochroną własnych interesów gospodarczych i prawnych.
Przypomnijmy, że pisaliśmy już o, politycznym sporze po wecie Karola Nawrockiego, które wywołało dyskusję w Polsce na temat uprawnień Trybunału Konstytucyjnego.