Jak podaje Der Spiegel, tegoroczny rosyjski parad wojskowy 9 maja odbędzie się w mocno okrojonej formule. Kreml miał wycofać wcześniej wydane akredytacje dla zachodnich dziennikarzy, a na Placu Czerwonym zabraknie tradycyjnego pokazu ciężkiego uzbrojenia.
Według informacji przekazanych przez niemieckie media, decyzja ma być związana z „obecną sytuacją operacyjną” i rosnącymi obawami dotyczącymi bezpieczeństwa. W Moskwie pojawi się również znacznie mniej zagranicznych przywódców niż w poprzednich latach, pisze Bytow24.
Kreml zamknął dostęp dla zachodnich dziennikarzy
Jak wynika z ustaleń dziennikarzy, przedstawiciele Kremla kontaktowali się telefonicznie z zagranicznymi redakcjami i informowali o cofnięciu zgody na udział w obchodach 9 maja. Wśród mediów, które straciły akredytację, znalazły się między innymi ARD, ZDF, Sky, AFP, włoski Rai oraz japoński NHK.
W rozmowie z redakcjami rosyjski urzędnik miał wyjaśnić powody tej decyzji.
„Format relacjonowania parady został zmieniony z powodu obecnej sytuacji. Dlatego zagraniczne media, które otrzymały już akredytację, nie zostaną dopuszczone.”
Według „Der Spiegel” to pierwszy przypadek, kiedy Rosja najpierw zaakceptowała obecność zagranicznych dziennikarzy, a następnie anulowała wydane pozwolenia.
Na paradzie zabraknie czołgów i ciężkiej techniki
Rosyjskie ministerstwo obrony poinformowało wcześniej, że podczas obchodów nie odbędzie się klasyczna prezentacja sprzętu wojskowego. W poprzednich latach przez centrum Moskwy przejeżdżały kolumny czołgów, wyrzutni rakietowych oraz transporterów opancerzonych.
W tym roku rosyjskie władze tłumaczą ograniczenia względami bezpieczeństwa oraz napiętą sytuacją militarną. Analitycy zwracają uwagę, że decyzja może być również związana z obawami Kremla przed możliwymi atakami dronowymi.
Lista zagranicznych gości została mocno skrócona
W uroczystościach ma uczestniczyć znacznie mniej światowych przywódców niż wcześniej. Jedynym europejskim premierem obecnym w Moskwie będzie Robert Fico ze Słowacji.
Słowacki polityk zapowiedział jednak, że nie pojawi się podczas samej parady wojskowej i ograniczy wizytę do złożenia kwiatów przy Grobie Nieznanego Żołnierza.
Wśród pozostałych gości Kremla znaleźli się:
- Alaksandr Łukaszenka z Białorusi,
- prezydent Laosu Thongloun Sisoulith,
- sułtan Malezji Ibrahim.
Na liście pojawili się także przedstawiciele nieuznawanych separatystycznych władz Abchazji i Osetii Południowej.
Ukraina ostrzega przed podróżami do Moskwy
Wołodymyr Zełenski zaapelował do zagranicznych polityków, aby unikali wizyt w rosyjskiej stolicy podczas obchodów 9 maja. Ukraiński prezydent określił takie podróże jako „dziwne pragnienie”.
Rosyjskie władze jednocześnie zwiększają środki bezpieczeństwa wokół Władimira Putina. Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow tłumaczył, że działania są konieczne z powodu „zagrożenia terrorystycznego ze strony Ukrainy”.
Rosyjskie groźby przed 9 maja stają się coraz ostrzejsze
W ostatnich dniach rosyjscy przedstawiciele coraz częściej mówią o możliwej eskalacji konfliktu. Rzeczniczka rosyjskiego MSZ Marija Zacharowa zapowiedziała, że Moskwa odpowie na ewentualne ukraińskie ataki.
Rosyjska propaganda zaczęła również publicznie wskazywać potencjalne cele w Kijowie. W państwowej telewizji padły sugestie dotyczące ataków na dzielnicę rządową oraz budynki ukraińskich władz.
Eksperci amerykańskiego Instytutu Studiów nad Wojną oceniają, że Kreml próbuje w ten sposób wywrzeć presję na Ukrainę i jej partnerów, jednocześnie pokazując obawy dotyczące bezpieczeństwa samej Moskwy.
Przypomnij, że wcześniej pisaliśmy o nowej strategii antyterrorystycznej USA i zagrożeniach wskazanych przez Donalda Trumpa.