Powódź błyskawiczna w Nepalu. Zdjęcie - RSS/Xinhua News. /East News.

Rośnie bilans tragedii w Himalajach: 168 zabitych po lawinie, blisko 1500 osób zaginęło

Katastrofalna fala błota i skał przeszła przez pogranicze Nepalu i Tybetu, zabijając 168 osób i pozostawiając blisko 1500 zaginionych.

Jak informuje RMF24⁠, potężna fala błota, wody i skał uderzyła w górskie tereny na granicy Nepalu i Tybetu. Zginęło co najmniej 168 osób, a blisko 1500 uznano za zaginione. Wśród poszukiwanych jest około 800 cudzoziemców.

Katastrofa zniszczyła domy, drogi, mosty i instalacje energetyczne, a część miejscowości została przykryta kilkumetrową warstwą osadów. Ratownicy docierają do odciętych terenów śmigłowcami, jednak akcję utrudniają deszcz, niestabilne zbocza oraz zagrożenie kolejnymi osuwiskami, pisze Bytow24⁠.

Lodowiec runął do doliny i wywołał niszczycielską falę

Do katastrofy doszło w środę rano w tybetańskim powiecie Gyirong, położonym bezpośrednio przy granicy z Nepalem. Dolna część lodowca oderwała się na wysokości około 5200 metrów, po czym runęła ponad 1200 metrów w dół. Masa lodu porwała ogromne ilości skał, błota i osadów.

Początkowo podejrzewano, że przyczyną mogło być trzęsienie ziemi. Późniejsze analizy wykazały jednak, że zarejestrowane drgania zostały najprawdopodobniej wywołane przez zawalenie się lodowca oraz gwałtowne przemieszczanie się rumowiska.

Wstępna analiza zdjęć satelitarnych Planet Labs wskazała, że lawina lodu i skał zeszła do rzeki Lhende, około 20 kilometrów na północny wschód od przejścia granicznego Rasuwagadhi. Powstała fala przeszła przez doliny rzeczne, zalewając miejscowości po obu stronach granicy.

Profesor Gupta z Uniwersytetu Sikkim wyjaśnił skalę zawalenia się lodowca:

Potwierdzono, że znaczna część czoła lodowca uległa zawaleniu. W trakcie obrywu porwała ze sobą ogromne ilości skał i osadów.

Setki cudzoziemców pozostają zaginione

Według Reutersa⁠ w Nepalu zaginęło 826 osób, w tym prawie 500 cudzoziemców. Wśród poszukiwanych znajduje się 177 obywateli Indii, 63 obywateli Stanów Zjednoczonych, 34 Australijczyków, 33 Brytyjczyków i 25 Kanadyjczyków. Nieznany pozostaje również los obywateli kilkunastu innych państw.

Po stronie tybetańskiej zaginęło 558 osób, w tym 260 obcokrajowców. Chińskie władze potwierdziły śmierć trzech osób, natomiast w Nepalu znaleziono dotąd co najmniej 165 ciał.

Rzecznik nepalskiej policji Abi Narayan Kafle uprzedził, że obecny bilans nie jest ostateczny:

Liczba ta wzrośnie, ponieważ wznowiliśmy poszukiwania i spodziewamy się znalezienia większej liczby ciał.

Wśród zaginionych znajdują się turyści, pracownicy zagranicznych firm oraz pielgrzymi zmierzający do góry Kajlas i jeziora Manasarowar. To jedno z najważniejszych miejsc kultu dla hinduistów i buddystów. Hinduizm uznaje Kajlas za siedzibę boga Śiwy, natomiast jezioro ma znaczenie religijne także dla wyznawców innych tradycji.

Polskie służby konsularne monitorują sytuację

Polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych poinformowało, że dotychczas nie otrzymało wiadomości o poszkodowanych obywatelach Polski.

Resort przekazał stanowisko dotyczące sytuacji Polaków przebywających w regionie:

Obecnie polska służba konsularna nie posiada informacji o obywatelach polskich, którzy mieliby ucierpieć w wyniku powodzi w Nepalu.

Konsul RP w New Delhi oraz konsul honorowy w Katmandu pozostają w kontakcie z miejscowymi władzami. Służby zapowiedziały podjęcie działań, jeśli pojawią się informacje o Polakach potrzebujących pomocy.

Ratownicy przeszukują tereny śmigłowcami

W działaniach uczestniczy ponad 5 tysięcy żołnierzy i funkcjonariuszy policji. Śmigłowce przeszukują odcięte doliny, zabierają ocalałych oraz dostarczają namioty, żywność i środki pierwszej potrzeby. Część zaopatrzenia została przekazana przez Indie.

Dotarcie ciężkiego sprzętu do strefy katastrofy pozostaje praktycznie niemożliwe ze względu na zablokowane i zniszczone drogi. Nocne opady zwiększyły ryzyko kolejnych osuwisk oraz spadania głazów. W wielu miejscach samochody, drzewa i budynki znajdują się pod kilkumetrową warstwą błota.

W dystryktach Nuwakot i Dhading rodziny zaginionych gromadzą się przed ośrodkiem szkoleniowym nepalskiej armii. Placówka została przekształcona w bazę operacji prowadzonych przy użyciu śmigłowców.

Jezioro zaporowe stwarza kolejne zagrożenie

Dodatkowym problemem jest powstałe w górnym biegu rzeki jezioro zaporowe. Jego poziom i stabilność są stale kontrolowane. Przerwanie naturalnej tamy mogłoby doprowadzić do kolejnej gwałtownej fali i zagrozić ratownikom pracującym w dolinie.

Li Qipu z Chińskiej Zbrojnej Policji Ludowej opisał w rozmowie z CCTV⁠ najważniejsze utrudnienia:

Operacje ratunkowe wciąż napotykają szereg trudności z powodu niestabilności jeziora zaporowego w górnym biegu rzeki i wąskich dróg.

Chińskie Ministerstwo Zasobów Wodnych zwiększyło monitoring zbiornika i skierowało do regionu dodatkowych specjalistów. Ekipy ratunkowe przybyły również z Pekinu i Chengdu.

Nepal otrzymuje pomoc międzynarodową

Stany Zjednoczone wysłały doradcę do spraw reagowania na katastrofy i przeznaczyły pół miliona dolarów na pomoc dla poszkodowanych. Organizacja Narodów Zjednoczonych oraz jej partnerzy dostarczają zaopatrzenie i kierują personel do najbardziej dotkniętych społeczności.

Premier Kanady Mark Carney krótko ocenił rozmiary tragedii:

Powodzie są absolutnie niszczycielskie.

Australia monitoruje los swoich obywateli, jednak premier Anthony Albanese zaznaczył, że informacje napływające z trudno dostępnego regionu pozostają bardzo ograniczone. Akcję wspierają także Indie, które dostarczają pomoc humanitarną i współpracują z władzami Nepalu.

Przypominamy, wcześniej pisaliśmy o badaniach nad szczepionką mRNA przeciw rakowi, które rozszerzono na kolejne rodzaje nowotworów na świecie⁠.

Udostępnij