Pod koniec lutego na niebie dojdzie do kulminacji niezwykłego zjawiska – sześć planet ustawi się w jednej części ekliptyki, tworząc efektowny „parad planet”, informuje Space.com, pisze Bytow24.
Gdzie i kiedy obserwować parad planet?
Najlepsze warunki do obserwacji przypadną wieczorem 28 lutego, tuż po zachodzie Słońca. Planety pojawią się nisko nad zachodnim horyzontem, dlatego warto wybrać miejsce z odsłoniętą panoramą i jak najmniejszym zanieczyszczeniem światłem miejskim.
Pomocne będą aplikacje astronomiczne z funkcją rozszerzonej rzeczywistości, takie jak Stellarium Mobile Plus, które wskazują dokładne położenie obiektów w danej lokalizacji.
Które planety zobaczymy bez teleskopu?
Przy sprzyjających warunkach pogodowych gołym okiem można dostrzec:
- Wenus
- Jowisza
- Merkurego
- Saturna
Merkury pojawi się około 10 stopni nad horyzontem – to mniej więcej szerokość zaciśniętej pięści na wyciągniętej ręce. Po jego lewej stronie świecić będzie jasna Wenus, a wyżej widoczny będzie Saturn.
Planety znikną za horyzontem mniej więcej godzinę po zachodzie Słońca.
Jowisz, Księżyc i trudniejsze cele
Wysoko na wschodzie widoczny będzie Jowisz, a poniżej niego rosnący Księżyc, którego blask może częściowo utrudnić obserwacje słabszych obiektów.
Neptun i Uran będą znacznie trudniejsze do zauważenia. Neptun, położony blisko Saturna, jest zbyt słaby, by zobaczyć go bez teleskopu. Do jego obserwacji zalecany jest sprzęt z obiektywem o średnicy co najmniej 200 mm. Uran można odnaleźć w pobliżu Plejad w gwiazdozbiorze Byka, jednak również wymaga to użycia optyki.
Dlaczego to rzadkie zjawisko?
Choć planety regularnie ustawiają się wzdłuż ekliptyki, możliwość zobaczenia sześciu jednocześnie w krótkim czasie zdarza się stosunkowo rzadko. Szczególnie trudne do uchwycenia są Merkury i Neptun ze względu na ich niską jasność i bliskość Słońca.
Przypomnij, że wcześniej pisaliśmy pro marcowe zaćmienie Księżyca 2026 i warunki obserwacji w Europie Środkowej.