Jak informuje Wirtualna Polska, uwolnienie Andrzeja Poczobuta było efektem wielomiesięcznych rozmów prowadzonych na najwyższym szczeblu politycznym między Warszawą a Waszyngtonem. Specjalny wysłannik Stanów Zjednoczonych ds. Białorusi ujawnił, że sprawa polskiego działacza należała do najważniejszych priorytetów administracji USA.
Według relacji amerykańskiego negocjatora impuls do zdecydowanych działań pojawił się po bezpośredniej prośbie polskiego prezydenta skierowanej do Donalda Trumpa podczas spotkania we wrześniu ubiegłego roku. Ostatecznie Poczobut odzyskał wolność po pięciu latach więzienia, pisze Bytow24.
Prośba z Warszawy uruchomiła działania USA
John Coale przekazał, że Andrzej Poczobut od początku znajdował się na czele listy osób, o których uwolnienie zabiegała strona amerykańska. Według niego rozmowa przywódców Polski i USA miała kluczowe znaczenie dla dalszych działań dyplomatycznych.
Przedstawiciel USA tak opisał kulisy decyzji:
Andrzej zawsze był na szczycie listy osób, które starałem się uwolnić, bo we wrześniu ubiegłego roku prezydent Polski zwrócił się do prezydenta USA z prośbą: Czy mógłbyś pomóc?
Z ujawnionych informacji wynika, że po tej rozmowie temat był regularnie monitorowany przez amerykańskiego prezydenta, a negocjacje trwały wiele miesięcy.
Trump naciskał, sankcje nie były przedmiotem rozmów
Coale podkreślił również, że Donald Trump miał osobiście domagać się skutecznego zakończenia sprawy i stale pytał o postępy. Ostatecznie działania zakończyły się sukcesem.
Dyplomata podsumował to wprost:
Prezydent USA naciskał na mnie, bym go stamtąd wydostał. Trochę to trwało, ale w końcu się udało.
Amerykański wysłannik zaznaczył jednocześnie, że podczas rozmów nie rozważano znoszenia kolejnych sankcji wobec Białorusi. W przeciwieństwie do wcześniejszych przypadków wymiany więźniów, tym razem nie miało dojść do żadnych politycznych ustępstw wobec reżimu Alaksandra Łukaszenki.
Andrzej Poczobut opuścił więzienie we wtorek w ramach szerszej międzynarodowej wymiany więźniów. Polski dziennikarz i działacz mniejszości polskiej spędził za kratami pięć lat, część tego czasu w kolonii karnej o zaostrzonym rygorze.
Przypominamy, wcześniej pisaliśmy o gotowości bojowej Tajwanu po nasileniu chińskiej presji wokół wyspy.