Wojciech Szczęsny. Zdjęcie - ONET

Wojciech Szczęsny popełnił fatalny błąd w meczu Barcelony: Hansi Flick potwierdził jego rolę

Szczęsny po kosztownej stracie odpowiedział ważną interwencją, a Barcelona wygrała 7:2. Flick potwierdził Polaka jako numer dwa.

Jak relacjonuje Przegląd Sportowy Onet, Wojciech Szczęsny pojawił się na boisku po przerwie meczu Barcelony z Racingiem Santander i w 65. minucie popełnił poważny błąd. Polski bramkarz zdecydował się na drybling we własnym polu bramkowym, stracił piłkę na rzecz Yassira Zabiriego, a napastnik skierował ją do pustej bramki.

Pomyłka Szczęsnego nie zmieniła losów spotkania. Barcelona odpowiedziała kolejnymi trafieniami, Raphinha skompletował hat-tricka, a Lamine Yamal ustalił wynik na 7:2. Polski golkiper zdążył też zrehabilitować się skutecznymi interwencjami, a po spotkaniu Hansi Flick potwierdził jego pozycję w hierarchii bramkarzy zespołu, pisze Bytow24.

Szczęsny wszedł do bramki po przerwie

Wrzesień kolejny raz przyniósł Szczęsnemu zmianę sytuacji w Barcelonie. W 2024 r. Polak wrócił z piłkarskiej emerytury i dołączył do katalońskiego klubu. Rok później, po kontuzji Joana Garcii, otrzymał szansę między słupkami, a jednym z jego najważniejszych momentów była obrona rzutu karnego w spotkaniu z Realem Madryt.

Tym razem również musiał zastąpić podstawowego bramkarza. Szczęsny rozpoczął mecz z Racingiem Santander na ławce rezerwowych, lecz w przerwie otrzymał informację, że ma wejść na murawę. Spotkanie rozgrywano w trudnych warunkach pogodowych, a zachowanie Polaka podczas przygotowań do wejścia wskazywało, że nie spodziewał się konieczności gry.

Barcelona miała już wypracowaną przewagę, dlatego początkowo wydawało się, że druga połowa nie powinna przynieść Szczęsnemu szczególnie trudnego zadania. Sytuacja zmieniła się za sprawą jego własnej decyzji.

Ryzykowny drybling zakończył się golem Racingu

W 65. minucie Szczęsny otrzymał piłkę we własnym polu bramkowym i zamiast szybko ją oddać, zdecydował się na drybling. Próba zakończyła się stratą. Yassir Zabiri przejął futbolówkę i bez problemu trafił do pustej bramki.

Po tym golu na tablicy wyników pojawił się rezultat 4:2. Racing otrzymał więc szansę na zmniejszenie przewagi gospodarzy i teoretycznie mógł jeszcze wrócić do rywalizacji.

Barcelona szybko ograniczyła jednak znaczenie pomyłki swojego bramkarza. Raphinha zdobył kolejną bramkę i skompletował hat-tricka, ponownie zwiększając przewagę katalońskiej drużyny.

Szczęsny po straconym golu pozostał aktywny i w kolejnych sytuacjach podejmował już skuteczniejsze decyzje. W 83. minucie wyszedł poza pole karne i zatrzymał akcję rywala. Po jej zakończeniu sędzia odgwizdał spalonego, ale decyzja arbitra nie miała wpływu na wcześniejsze zachowanie bramkarza i napastnika.

Polak odpowiedział Zabiriemu pod koniec spotkania

Jeszcze ważniejsza dla oceny drugiej połowy była sytuacja tuż przed końcem podstawowego czasu gry. Zabiri ponownie znalazł się w dogodnym położeniu, lecz tym razem Szczęsny obronił jego strzał.

Do asekuracji ruszył Gerard Martin, następnie Karim Adeyemi wyprowadził kontratak Barcelony, a całą akcję zakończył Lamine Yamal. Jego trafienie ustaliło rezultat spotkania na 7:2.

Po wcześniejszej wpadce kibice Barcelony nie odwrócili się od polskiego bramkarza. Z trybun można było usłyszeć skierowane do niego hasło:

„Czezni fumador” — „Szczęsny palacz”.

Było to nawiązanie do znanego wśród sympatyków Barcelony wizerunku polskiego zawodnika. Szczęsny zakończył więc mecz z kosztownym błędem na koncie, ale także z udanymi interwencjami w końcowej fazie spotkania.

Hansi Flick określił hierarchię bramkarzy Barcelony

Po ostatnim gwizdku Szczęsny rozmawiał jeszcze z Andreasem Christensenem. Wcześniej, już po błędzie Polaka, duński obrońca znalazł się pod presją dwóch przeciwników, lecz mimo tego nie zdecydował się na podanie do bramkarza. Treść ich późniejszej rozmowy nie została ujawniona.

Znacznie istotniejsza informacja pojawiła się kilkadziesiąt minut po zakończeniu spotkania. Podczas konferencji prasowej Hansi Flick potwierdził, że Szczęsny pozostaje drugim bramkarzem Barcelony.

Latem do tej roli przymierzany był również Dominik Livaković. Podstawowy bramkarz reprezentacji Chorwacji miał stanowić zabezpieczenie na wypadek problemów zdrowotnych Joana Garcii. Taki układ mógłby ograniczyć liczbę występów Szczęsnego, który wcześniej nie ukrywał, że potrafi zaakceptować rolę rezerwowego.

Deklaracja Flicka wskazuje jednak, że w obecnej hierarchii to Polak znajduje się bezpośrednio za Garcią. Oznacza to, że jeśli podstawowy golkiper nie będzie mógł wystąpić, pierwszym kandydatem do zastąpienia go pozostaje Szczęsny.

Jednocześnie przerwa Garcii nie powinna być tak długa jak jego wcześniejsza absencja. Po powrocie podstawowego bramkarza Szczęsny najprawdopodobniej ponownie zajmie miejsce na ławce, zachowując status numeru dwa.

Przypomnijmy, że wcześniej o tym pisaliśmy Ryan Garcia potwierdził rozmowy o rewanżu z Gervontą Davisem i przedstawił warunek dotyczący limitu wagi.

Udostępnij