Robert Pasut. Zdjęcie - Onet

YouTube usuwa kanał Roberta Pasuta po kontrowersjach i reportażu

YouTube usunął kanał Roberta Pasuta po analizie treści i naruszeń zasad, co wywołało szeroką debatę o granicach publikacji w sieci.

Jak podaje Plejada, platforma YouTube zdecydowała się usunąć kanał Roberta Pasuta po analizie publikowanych przez niego treści. Decyzja zapadła po emisji reportażu przygotowanego przez Monikę Gawrońską dla Polsat News.

Sprawa wzbudziła duże zainteresowanie, ponieważ działalność twórcy od lat wywoływała kontrowersje, a jego transmisje były wielokrotnie zgłaszane przez użytkowników. Ostateczna reakcja platformy nastąpiła dopiero po medialnym nagłośnieniu, pisze Bytow24.

Decyzja YouTube i powody usunięcia kanału

Kanał Roberta Pasuta został usunięty po weryfikacji treści, które — według platformy — naruszały zasady społeczności. Chodziło głównie o materiały o charakterze seksualnym oraz treści uznane za nieodpowiednie.

Stanowisko przedstawiciela Google Polska wyjaśnia powody decyzji:

W wyniku weryfikacji usunęliśmy ten kanał za naruszenie naszych wytycznych dla społeczności.

To pierwszy tak zdecydowany krok wobec twórcy, mimo wcześniejszych zgłoszeń i kontrowersji związanych z jego działalnością.

Kim jest Robert Pasut i dlaczego budził emocje

Robert Pasut zdobył popularność jako członek grupy „Abstrachuje”, a następnie kontynuował działalność w internecie samodzielnie. Jego transmisje często zawierały prowokacyjne zachowania, które wywoływały ostrą reakcję widzów.

Z czasem jego aktywność zaczęto określać mianem patostreamingu. W reportażu wskazano, że publikowane materiały przekraczały granice dopuszczalnych treści i wymagały interwencji.

Problemy prawne i reakcja samego twórcy

Według doniesień medialnych Pasut przebywa obecnie w Azji, gdzie nadal prowadzi transmisje. W Polsce wydano za nim list gończy w związku z zarzutami podżegania do pobicia.

Sam twórca odniósł się do sytuacji podczas jednego ze swoich streamów:

Jakiej odpowiedzialności prawnej, jak ja nie mam żadnych wyroków, nie jestem skazany.

Podkreślił również, że jego działalność w internecie stanowi źródło utrzymania dla niego i jego bliskich.

Przypominamy, wcześniej pisaliśmy o inwestycje Diego Simeone na rynku nieruchomości oraz zakup 180 mieszkań w Madrycie jako element strategii finansowej.

Udostępnij