Jak informuje Interia, najbliższe dni przyniosą w Polsce wyraźną zmianę warunków pogodowych. Po pochmurnym i deszczowym początku tygodnia mieszkańcy części regionów muszą przygotować się na znacznie chłodniejsze wieczory oraz noce.
Ochłodzenie będzie szczególnie odczuwalne po zachodzie słońca, gdy temperatura zacznie szybko spadać. Synoptycy zwracają uwagę, że sytuacja wpisuje się w typowy majowy scenariusz, dobrze znany rolnikom, ogrodnikom i osobom śledzącym prognozy pogody, pisze Bytow24.
Przymrozki wracają do Polski w połowie maja
Chłodne powietrze napływające nad kraj sprawi, że nocami miejscami pojawią się przymrozki. Największe ryzyko dotyczy południowej Polski, zwłaszcza części województw śląskiego, małopolskiego i podkarpackiego.
Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej wydał ostrzeżenia pierwszego stopnia przed przymrozkami dla południowych powiatów Śląska i Małopolski. Alerty mają obowiązywać od północy do godziny 7:00 rano w środę.
Synoptycy wskazali, jakich wartości temperatury można się spodziewać w objętych ostrzeżeniami regionach:
Prognozowany jest lokalnie spadek temperatury powietrza do około -1, przy gruncie do -3 st. C.
W kolejnej nocy podobne warunki mogą pojawić się także dalej na południowym wschodzie. Na Podhalu i w Bieszczadach temperatura może spaść w okolice 0 stopni Celsjusza, a przy gruncie ponownie możliwe będą wartości około -3 stopni Celsjusza.
Czym są zimni ogrodnicy i zimna Zośka
Majowe przymrozki nie są zjawiskiem nietypowym. W polskiej tradycji określa się je jako „zimnych ogrodników”. Nazwa odnosi się do okresu w połowie maja, kiedy po cieplejszych dniach często dochodzi do nagłego napływu chłodniejszego powietrza.
Zjawisko łączone jest z imieninami świętych przypadającymi w kolejnych dniach. Chodzi o św. Pankracego 12 maja, św. Serwacego 13 maja, św. Bonifacego 14 maja oraz św. Zofię 15 maja, znaną popularnie jako „zimna Zośka”.
Dla ogrodników i sadowników to szczególnie ważny czas, ponieważ przygruntowe przymrozki mogą szkodzić młodym roślinom, kwiatom i uprawom. Nawet krótkotrwały spadek temperatury poniżej zera przy powierzchni ziemi bywa groźny dla wrażliwych sadzonek.
Deszcz, wiatr i burze nie odpuszczą
Ochłodzenie nie będzie jedynym problemem w pogodzie. Przez kolejne dni w wielu regionach utrzyma się pochmurna, wilgotna aura. Już we wtorek intensywne opady pojawiały się na południu kraju, a na wschodzie możliwe były burze.
Środa również zapowiada się chłodno i deszczowo. W najcieplejszym momencie dnia termometry pokażą przeważnie od 10 do 14 stopni Celsjusza, a na Podhalu maksymalnie około 7 stopni. Wysoko w górach możliwe będą opady deszczu ze śniegiem oraz śniegu.
W czwartek temperatura w dzień powinna nieco wzrosnąć. W wielu regionach można spodziewać się od 15 do 19 stopni Celsjusza, choć nad morzem będzie chłodniej. Noc z czwartku na piątek może już przynieść dodatnie wartości, przeważnie od 3 do 7 stopni Celsjusza.
Weekend może przynieść lekką poprawę
Według prognoz wyraźniejsze ocieplenie nie nadejdzie od razu. W piątek w najcieplejszych regionach temperatura może zbliżyć się do 20 stopni Celsjusza, ale pogoda nadal pozostanie zmienna.
Deszcz ma szczególnie często pojawiać się na zachodzie kraju. Od Opolszczyzny po Pomorze Gdańskie możliwe będą burze, a synoptycy nie wykluczają kolejnych ostrzeżeń pierwszego stopnia przed tym zjawiskiem.
Szansa na spokojniejszą aurę pojawi się dopiero w okolicach weekendu. Niebo miejscami zacznie się przejaśniać, jednak przelotne opady deszczu oraz lokalne burze wciąż mogą występować w różnych częściach Polski.
Przypominamy, wcześniej pisaliśmy o czerwcowej waloryzacji w ZUS i osobach, które mogą zyskać kilkaset złotych miesięcznie.