W wieku 84 lat zmarł Andrzej Kuczyński, jeden z najbardziej rozpoznawalnych dziennikarzy sportowych związanych z Poznaniem. Informację o jego śmierci podała Gazeta Wyborcza, pisze Bytow24.
Kuczyński przez dekady relacjonował wydarzenia sportowe w regionie, w tym mecze Lecha Poznań i spotkania hokeja na trawie. Jego pasja do sportu oraz unikalny styl opowiadania historii uczyniły go jedną z ikon lokalnego dziennikarstwa.
Droga zawodowa i początki kariery
Andrzej Kuczyński urodził się w 1941 roku we Lwowie, a po wojnie jego rodzina przeniosła się do Poznania. Z dziennikarstwem związał się w połowie lat 60., a jego teksty przez lata kształtowały sportową świadomość poznaniaków.
W rozmowie z redakcją „Wyborczej” wspominał, że miłość do sportu narodziła się już w dzieciństwie, kiedy po raz pierwszy zobaczył mecz Warty Poznań z Wisłą Kraków.
„Kojarzę szybko straconą przez Wartę bramkę i potem kolejne pięć, które wbiła Wiśle. Ostateczny wynik brzmiał 5:2, ale druga połowa była już dla mnie nudnawa. Miałem kilka lat, zacząłem się więc wiercić, nudzić i bardziej interesowały mnie zaparkowane niedaleko motocykle, niż sam mecz.”
Miłość do Lecha Poznań i lokalnego sportu
Kuczyński był wiernym kibicem Lecha Poznań i wielokrotnie towarzyszył klubowi podczas najważniejszych wydarzeń w jego historii. Relacjonował zarówno sukcesy, jak i trudniejsze momenty drużyny, stając się głosem lokalnych kibiców.
Jego pasja nie ograniczała się tylko do piłki nożnej – był także zagorzałym fanem hokeja na trawie, dyscypliny, która w Poznaniu cieszyła się dużą popularnością w latach 70. i 80.
„Sport lokalny był dla mnie zawsze równie ważny jak reprezentacja czy europejskie rozgrywki. To tu bije prawdziwe serce kibicowania.”
Wspomnienia i reakcje po śmierci
Śmierć Kuczyńskiego wywołała duże poruszenie w środowisku sportowym. Wielu dziennikarzy i byłych zawodników wspomina go jako człowieka skromnego, ale niezwykle oddanego pracy.
Znajomi z redakcji podkreślali jego profesjonalizm, precyzję i poczucie humoru.
„Andrzej był dziennikarzem z krwi i kości. Wiedział, jak słuchać, a jego teksty miały duszę. Zawsze potrafił wydobyć z rozmówcy emocje.”
Przypomnijmy, że pisaliśmy już o Mateuszu Glenie i jego szczerych słowach o hejcie w internecie.