Jak podaje Dzień Dobry TVN, Michał Fajbusiewicz opowiedział o przebiegu swojej kariery telewizyjnej i sprawach kryminalnych, które mimo upływu lat wciąż nie dają mu spokoju, pisze Bytow24.
Początki i szeroki dorobek telewizyjny
Fajbusiewicz był znany widzom przede wszystkim z programu „997”, ale jego twórczość jest znacznie bogatsza. Już w 1984 roku prowadził program „Stan krytyczny”, łączący kryminalistykę z reportażami społecznymi. Realizował też filmy dokumentalne z różnych kontynentów m.in. o Republice Południowej Afryki, Nowym Jorku i Sri Lance.
Wspomniał o skali swojej pracy telewizyjnej:
Medioznawca doktor Krzysztof Grzegorzewski w archiwach telewizyjnych odnalazł 1720 moich materiałów. Z tego jest 700 odcinków programu „997”, ale jest mnóstwo reportaży, filmów, programów. U mnie debiutowała Anita Werner, kiedy miała 16 lat. Robiłem wtedy przez dwa lata program modowy „Nasza Szafa”, robiłem też kabaret „Pirania”.
Choć Fajbusiewicz tworzył różne formaty, to „997” przyniósł mu największy sukces. Program początkowo nazywał się „Kronika Kryminalna”, a pierwszym prowadzącym był pułkownik Jan Płócienniczak. Fajbusiewicz opisał, jak szybko zdobył ogromną widownię:
Nikt nie spodziewał się takiego sukcesu i to w takim szybkim tempie. Po 2–3 miesiącach mieliśmy widownię 8 milionów. Ale co ważniejsze, wpadali groźni mordercy dzięki widzom, program był bardzo skuteczny.
Trudne doświadczenia i nierozwiązane sprawy
Dzięki zaangażowaniu widzów udało się schwytać wielu groźnych przestępców, co uczyniło „997” jednym z najbardziej efektywnych programów kryminalnych w historii polskiej telewizji. Jednocześnie praca nad programem wiązała się z emocjonalnym obciążeniem, szczególnie w kontaktach z rodzinami ofiar.
Obecnie Fajbusiewicz prowadzi podcast „Fajbusiewicz: Sprawy, które nie dają mi spokoju”, w którym wraca do najbardziej pamiętnych historii.
Opisał jedną z nich związaną z zaginięciem partnerki z czasów studiów:
Najprawdopodobniej została zamordowana, jesteśmy pewni razem z policją. Sprawa nigdy nie została rozwiązana.
Wspomniał też o innej niewyjaśnionej sprawie dotyczącej dziennikarki:
Jest takich spraw kilkanaście, nie chcę tutaj ze względu na rodziny, wprowadzać gratyfikacji, które są ważniejsze, a które mniej ważne. Postawię na tę, która wiązała się z Baśką, naszą koleżanką, byłą dziennikarką, korespondentką głównego wydania Dziennika Telewizyjnego. W 1986 roku zniknęła.
Emocje i zmiana podejścia do pracy
Fajbusiewicz przyznał, że intensywne emocje i relacje z rodzinami ofiar sprawiły, że stopniowo zmieniał podejście do realizacji materiałów, rezygnując z nagrywania rekonstrukcji w miejscach zbrodni.
Przypomnij, że wcześniej pisaliśmy o rankingu majątków 2026 i utrzymaniu pierwszego miejsca przez Michała Sołowowa.