London. Zdjęcie - Pixabay

Śmierć ajatollaha po nalotach USA i Izraela wywołuje reakcję Londynu i spór o bezpieczeństwo

Śmierć Chameneiego po nalotach USA i Izraela wywołała ostrą reakcję Londynu oraz pogłębiła podziały w brytyjskiej debacie publicznej dotyczącej bezpieczeństwa.

Jak informuje The Guardian, brytyjski minister obrony John Healey stwierdził, że niewielu będzie opłakiwać śmierć najwyższego przywódcy Iranu Alego Chameneiego, ogłoszoną po amerykańsko-izraelskich nalotach, pisze Bytow24.

Londyn o „reżimie zła” i rosnącym zagrożeniu

John Healey określił irański reżim jako „zło”, wskazując na sponsorowanie co najmniej 20 spisków terrorystycznych wymierzonych w Wielką Brytanię oraz udział w konfliktach zastępczych w regionie.

W rozmowie ze Sky News podkreślił, że obecnie zadaniem rządu jest działanie defensywne wobec nasilającego się zagrożenia.

Wypowiedź brytyjskiego ministra obrony:

„Myślę, że niewiele osób będzie opłakiwać śmierć ajatollaha, nie w ostatniej kolejności rodziny i przyjaciele tysięcy protestujących zamordowanych na ulicach irańskich miast… Iran i reżim, którym tak długo kierował, to źródło zła – mordujące własnych obywateli oraz sponsorujące i eksportujące terror”.

Healey dodał, że Iran powinien pozbyć się broni i powrócić do negocjacji.

Podziały polityczne wokół operacji wojskowej

Minister nie skrytykował działań USA i Izraela, zaznaczając, że to Waszyngton powinien wyjaśnić kwestie legalności operacji. Nie odniósł się też wprost do odmowy udostępnienia brytyjskich baz wojskowych do przeprowadzenia ataków.

Według Healeya brytyjskie samoloty wojskowe działają na Bliskim Wschodzie, chroniąc obywateli i interesy kraju oraz zestrzeliwując pociski mogące stanowić zagrożenie.

Naloty podzieliły brytyjską scenę publiczną. Emily Thornberry uznała operację za naruszenie prawa międzynarodowego i wyraziła zadowolenie z braku udziału Wielkiej Brytanii. Lider Zielonych Zack Polanski potępił zabójstwo ajatollaha, wskazując na brak uzasadnienia dla bombardowań.

Priti Patel skrytykowała premiera Keira Starmera za niewystarczające wsparcie dla USA i Izraela. Nigel Farage również wezwał do większego zaangażowania Londynu po stronie amerykańskiej.

Przypomnij, że wcześniej pisaliśmy o eskalacji napięć na Bliskim Wschodzie po uderzeniach USA i Izraela oraz reakcji Ukrainy.

Udostępnij