Jak poinformował serwis Gazeta Krakowska, w wieku 43 lat zmarła Kara Braxton, amerykańska koszykarka, która w swojej karierze reprezentowała m.in. Wisłę Kraków i sięgała po mistrzostwo Polski, pisze Bytow24.
Sukcesy w WNBA i Europie
Kara Braxton przez dziesięć lat występowała w lidze WNBA. Dwukrotnie zdobyła mistrzostwo tych rozgrywek. W Stanach Zjednoczonych reprezentowała barwy:
- Detroit Shock
- Tulsa Shock
- Phoenix Mercury
- New York Liberty
Mierząca 198 cm zawodniczka grała na pozycji silnej skrzydłowej oraz środkowej. Największe sukcesy odnosiła w pierwszej dekadzie XXI wieku.
Poza USA i Polską występowała także w klubach z Rosji, Turcji, Izraela oraz Chin.
Kluczowa postać Wisły Kraków
W barwach Wisły Kraków, znanej jako „Biała Gwiazda”, Braxton zdobyła dwa tytuły mistrzyni Polski oraz Puchar Polski. Jej dominacja pod koszem była jednym z fundamentów sukcesów drużyny, również w rozgrywkach Euroligi.
Wzruszające słowa pożegnania opublikowała w mediach społecznościowych wiceprezes TS Wisła Kraków Dorota Gburczyk-Sikora, która w przeszłości grała z nią w jednym zespole.
Na początku swojego wpisu oddała jej hołd krótkimi, poruszającymi słowami:
Chociaż dziś trudno jest dostrzec coś więcej niż smutek… Kara spoczywaj w spokoju.
Następnie podkreśliła, jak wielkie znaczenie miała Amerykanka dla klubu z Krakowa:
Kiedy dziś myślę o Karze, przed oczami mam nie tylko jej sukcesy w WNBA, ale też to, jak wielką rolę odegrała w Wisła CANPACK Kraków. Dla wielu kibiców była „amerykańską gwiazdą”, ale dla nas była kimś znacznie więcej – liderką, która realnie wpłynęła na historię Klubu.
W dalszej części wpisu wskazała na jej rolę sportową i wpływ na drużynę:
W Wiśle Kara nie była tylko wzmocnieniem składu. Ona była filarem. Jej dominacja pod koszem dawała nam przewagę w najważniejszych momentach sezonu. Zbiórki ofensywne, punkty spod samej obręczy, wymuszone faule rywalek – to były jej znaki firmowe.
Wspomniała także o jej postawie w kluczowych momentach spotkań:
W meczach o najwyższą stawkę potrafiła wziąć odpowiedzialność na siebie. Kiedy gra zwalniała i zaczynała się twarda, fizyczna walka, wszyscy wiedzieliśmy, że możemy oprzeć się na Karze.
Kolejne zdania dotyczyły jej wpływu na wyniki zespołu w kraju i w Europie:
Jej wkład w sukcesy Wisły był ogromny – zarówno w walce o mistrzostwo Polski, jak i w rozgrywkach Euroligi. Dzięki niej nasza gra pod koszem nabrała nowej jakości. Rywalki musiały zmieniać taktykę tylko po to, by ograniczyć jej wpływ na mecz. A ona i tak znajdowała sposób, by zrobić swoje.
Gburczyk-Sikora przywołała również konkretne momenty z parkietu:
Pamiętam szczególnie te spotkania, w których wydawało się, że brakuje nam kilku punktów, kilku akcji – i wtedy Kara brała piłkę tyłem do kosza, robiła swój charakterystyczny obrót i kończyła akcję z zimną krwią. To były momenty, które budowały mistrzostwa.
Podkreśliła także mentalność i charakter zawodniczki:
Ale jej sukces w Wiśle to nie tylko medale i statystyki. To mentalność zwyciężczyni, którą zaszczepiła w drużynie. Uczyła nas, że nie wystarczy być talentem – trzeba być gotowym walczyć o każdy centymetr parkietu. Na treningach podnosiła poziom rywalizacji, w meczach – poziom odwagi.
Na zakończenie wpisu wróciła do osobistych wspomnień i wspólnego świętowania sukcesów:
Dla mnie wspólne świętowanie zwycięstw z Karą było czymś wyjątkowym. Widzieć jej radość po wygranych finałach, jej dumę z biało-czerwonych barw Wisły – to zostanie ze mną na zawsze. Pamiętam, jak po zdobyciu Mistrzostwa Polski w Gdyni w 2008 roku, wracając do Krakowa na lotnisku, gdy oczekiwałyśmy na samolot, Kara zebrała drużynę i uczyła nas układu tanecznego, tak abyśmy po wylądowaniu w Krakowie mogły podziękować za ten trudny sezon i świętować wspólnie ze wspaniałymi kibicami, którzy nas wtedy przywitali bardzo serdecznie.
Na sam koniec podsumowała jej znaczenie dla klubu i zespołu:
Kara była mistrzynią w WNBA. Ale w Krakowie była naszą. I taka pozostanie w moim sercu – jako wielka zawodniczka, współtwórczyni sukcesów Wisły i koleżanka z drużyny.
Nie podano miejsca ani okoliczności śmierci koszykarki.
Przypomnij, że wcześniej pisaliśmy o zaskoczeniu Semirunniego nominacją i wyborze Polaka chorążym kadry na zimowe igrzyska.